Egzotarium w Sosnowcu

Egzotarium w Sosnowcu

Egzotarium w Sosnowcu można nazwać małą zoo-alternatywą szczególnie na czas kiedy pogoda raczej zniechęca niż zachęca do spacerów. Podobnie jak w gliwickiej palmiarni można tu spędzić czas wśród pięknej i bujnej zieleni, a także w towarzystwie dość egzotycznych zwierząt. Jednak w porównaniu z gliwicką palmiarnią egzotarium zajmuje mniejszą powierzchnię i jest niestety w gorszym stanie.


Wnętrze posiada dość wiekowy charakter z tego prostego powodu, że egzotarium, odkąd zostało otwarte w 1956 roku, nie przeszło żadnej większej modernizacji, co nietrudno zauważyć kiedy spaceruje się w środku czy ogląda budynek z zewnątrz - szklana konstrukcja aż prosi się o remont i podobno jest szansa, że wreszcie doczeka się odnowienia. Oby znalazły się środki na ten cel, w przeciwnym razie będziemy musieli pożegnać się z tym miejscem.

 

 
Przewodniki, profile, strony i inne źródła informacji...

Przewodniki, profile, strony i inne źródła informacji...

Skąd najlepiej czerpać wiedzę o ciekawych miejscach i wydarzeniach? Chociaż sama ciągle poszukuję dobrych i aktualnych źródeł informacji to tym co już wiem chętnie się dzisiaj podzielę. Na początek oczywiście...
  • Internet a konkretnie FACEBOOK
Facebook oferuje coś w rodzaju subskrypcji aktualności z różnych instytucji i ciekawych miejsc, które sami wybierzemy i "zaprenumerujemy", wystarczy na konkretnym interesującym nas profilu kliknąć "Lubię to" i zaznaczyć opcję "Otrzymuj powiadomienia". Większość znanych nam ciekawych miejsc posiada już swoje profile na facebooku i na bieżąco publikuje informacje o nowościach, promocjach czy interesujących wydarzeniach. 



Chociaż facebook nie jest narzędziem idealnym, to na razie nic lepszego aby być "na bieżąco" nie znalazłam. Alternatywą może być subskrypcja newslettera poprzez strony internetowe miejsc, które szczególnie nas interesują, ale niestety nie wszystkie strony taką opcję oferują.

  • SERWISY INTERNETOWE 
  • Silesia Dzieci
Informacje o ciekawych wydarzeniach, przedstawieniach, warsztatach, wystawach i nowych miejscach na mapie małego turysty można znaleźć na stronie Silesia Dzieci, tak jak można przeczytać w tytule strony jest to serwis informacyjny dla rodzin ze Śląska.

Koncertowo... kolędowo...

Koncertowo... kolędowo...

W tym świątecznym sezonie mieliśmy szczęście znaleźć i czas, i siłę aby uczestniczyć w trzech koncertach kolędowych. Zaczęło się od tego, że chłopcy mieli zaplanowane świąteczne występy dla rodziców w przedszkolu, więc kolęd w ich wykonaniu słuchaliśmy już przed Świętami, bo z radością je ćwiczyli. Później już w czasie Świąt i aż do teraz nasze dzieci jak nigdy wcześniej sprawiały i dalej sprawiają nam radość nucąc kolędy i pastorałki stąd pomysł aby wybrać się na koncert i posłuchać pięknych świątecznych utworów na żywo. Z radością stwiedzam, że chłopakom spodobało się tak, że z jednego koncertu zrobiły się trzy, a do tego każdy był inny, krótko mówiąc "dla każdego coś miłego...".

Pierwszego koncertu kolęd słuchaliśmy w scenerii Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych, koncert był wstępem do corocznego Święta Światła, którego główne obchody przewidziane były na dzień następny. Tego świątecznego wieczoru w Muzeum gościł Chór Mieszany Słowiczek z Kostuchny, Damian Holecki i Zakładowa Orkiestra Dęta Elektrowni Łaziska. Występ chóru okazał się być wydarzeniem ciekawym i dla naszych kilkulatków, do tego z inicjatywy Antosia musieliśmy ulokować się w pierwszym rzędzie. Pozostałe dwa punkty programu okazały się być dla nich za głośne, więc nie zostaliśmy do końca, ale i tak warto było zobaczyć Muzeum w tej świątecznej odsłonie.



Na drugi koncert pojechaliśmy do Świętochłowic i ten koncert najbardziej podobał się FrAntkom, jeśli napiszę że występowała tam Arka Noego to chyba nikogo kto zna te radosne i skoczne rytmy nie będzie to dziwić. Tym razem chłopakom nie przeszkadzało nawet to, że było nieco głośniej niż na ich ulubionej kolędowej płycie... Miejsce znaleźliśmy dość nietypowe, dzięki czemu oglądaliśmy zespół z nieco innej perspektywy, ale mając na uwadze, że kościół św. Józefa (miejsce koncertu) w tej godzinie był wypełniony po brzegi to nasze miejsca okazały się i tak w tej sytuacji idealne.


Panewniki - Szopki nie tylko ze Śląska

Panewniki - Szopki nie tylko ze Śląska

Przy okazji ostatniej świątecznej wyprawy do Panewnik więcej czasu spędziliśmy przy wystawie szopek z różnych stron świata. Jest to wystawa, którą znajdziemy w bocznych zabudowaniach bazyliki z lewej strony, dzieli ona jedno pomieszczenie z ruchomą szopką.

Wystawę tę, tak jak i pozostałe panewnickie szopki czyli tradycyjną ołtarzową w bazylice i żywą w ogrodzie klasztornym, można oglądać jeszcze do 2 lutego. W gablotach poza szopkami pochodzącymi ze Śląska znajdziemy wyjątkowo oryginalne szopki afrykańskie, a także szopki z Niemiec, Włoch, Boliwii czy Peru.

Poszczególne gabloty tworzą całość na jednej ze ścian, niestety poziom najwyższy oglądałam w szczegółach tylko na zdjęciach które zrobiłam, szkoda że są tak wysoko - aparat sięgnął tam swoim okiem, ja już nie.




Na początek szopki afrykańskie pochodzące z Konga i Zairu, figurki w tych szopkach wykonane są z ciemnego drewna. I właśnie te "z Dzieciątkiem-murzynkiem, pastuszkami-murzynkami i owieczkami-murzynkami" najbardziej podobały się Antosiowi. Franek bardziej zainteresował się szopkami śląskimi.




Żywe rekiny - Mobilne rekinarium

Żywe rekiny - Mobilne rekinarium

Od lipca ubiegłego roku po Polsce krąży największe w Europie mobilne akwarium z rekinami, w swojej podróży przez Śląsk zatrzymało się m.in. w Gliwicach i akurat tam mieliśmy okazję je zobaczyć.

Pojemność akwarium to 15 tys.  litrów wody morskiej, ma ono 7 m długości, 2 m szerokości i 1,2 m wysokości i pływają w nim 4 rekiny: żarłacz rafowy czarnopłetwy, piękny rekin lamparci, rekin koralowy i największy z tej grupy rekin wąsaty. Rekiny mają od ok. metra do 2 metrów długości.


Jak dokładnie wyglądają mieszkańcy tego objazdowego akwarium i jego zwiedzanie można zobaczyć na filmie Żywe rekiny w Gliwicach albo na naszych krótkich filmach:


 



Mobilne akwarium na parkingu Centrum Handlowego Arena w Gliwicach 


Po kupieniu biletów, które kosztowały nas 32 zł (dwa bilety normalne + jeden ulgowy),  weszliśmy do zaciemnionego namiotu, który został postawiony przy jednym z boków ciężarówki. Dzień był wolny i do tego popołudnie, więc przy akwarium i dwóch szybach przez które ogląda się rekiny był tłok. Jedni przychodzili, ale inni już wychodzili, więc wkrótce udało nam się zdobyć miejsce przy drabince, dzięki której dzieci znalazły się wyżej (drabinki były w sumie tylko cztery). Z takiego podwyższenia dzieci miały bardzo dobry widok, alternatywnie część młodszych dzieci siedziała przy samej szybie (jest tam taka jakby "półeczka"). Przy szybie spędziliśmy w sumie około godziny i przyznam, że nawet nie wiem kiedy to minęło. Przy kasie można znaleźć informację o porze karmienia rekinów - w tym dniu była to godzina 16:00.

Strumieńskie Betlejem

Strumieńskie Betlejem

W tym roku po raz pierwszy odwiedziliśmy Strumieńskie Betlejem organizowane przy parafii św. Barbary w Strumieniu. Ta największa żywa szopka w naszym regionie już po raz siódmy powstała rękami miejscowych parafian i jak co roku cieszy się wielkim zainteresowaniem, odwiedza ją tysiące gości ze Śląska, Małopolski i innych części kraju - statystyki (określane ilością rozdanych przybywającym pamiątkowych obrazków) mówią nawet o 100 tysiącach odwiedzających!

Piękny barokowy kościół św. Barbary


Parking przy kościele


Przybywających do żywej szopki wita anioł


Szopka znajduje się przy kościele, więc trafić do niej nietrudno.


Iście wiosenny spacer...

Iście wiosenny spacer...

Korzystając z dłuższej przerwy od przedszkolnych obowiązków pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem postanowiliśmy sprawdzić co dzieje się w najbliższej okolicy. Odwiedziliśmy Bujaków, Mokre i ogródek FrAntkowej babci :) Oczywiście we wszystkich tych miejscach znaleźliśmy bardziej wiosenne niż zimowe obrazki. Chociaż dzieci wciąż są niepocieszone brakiem śniegu to mając przed oczami arktyczną zimę w Stanach Zjednoczonych na nic nie narzekamy i cieszymy się z tego co mamy. A śnieg? Na pewno jeszcze zdąży nas zasypać... A ponieważ nieczęsto na przełomie grudnia i stycznia mamy taką "zimę" to myślę że warto ją także w tej blogowej kronice odnotować.

Pierwszy przystanek: Bujaków i Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Środowiska Naturalnego.


W kościele zobaczyliśmy stajenkę z tradycyjnymi figurkami, pięknie wkomponowaną w ołtarz.







Żywa szopka u Franciszkanów w Tychach

Żywa szopka u Franciszkanów w Tychach

Każdego roku w okresie świątecznym staramy się odpowiedzieć na zaproszenie Franciszkanów w Tychach i odwiedzić żywą szopkę organizowaną w murach budującego się kościoła i klasztoru w tyskiej dzielnicy Paprocany. Ta coroczna wizyta pozwala nam także na zobaczenie postępu prac na tej chyba najbardziej znanej budowie w Tychach.

Widok kościoła od strony parkingu

W tym roku do żywej szopki franciszkanie zapraszają już po raz dwunasty, możemy ją oglądać od 25 grudnia już tylko do 6 stycznia.
 



W tym roku wokół Świętej Rodziny zamieszkały kuce, osioł, kozy, małe i duże owce, króliki oraz ptaki: gołębie, bażanty i gęsi czarne. Odwiedzających prosi się o nie karmienie zwierząt, ponieważ robią to ich opiekunowie o wyznaczonych porach. Ale jeśli mamy coś dobrego dla zwierząt to możemy zostawić to dla nich "na później".

Szyndzielnia zimą...

Szyndzielnia zimą...

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim, którym brakuje śniegu. Daleko szukać nie muszę, dwóch wielkich fanów saneczkarstwa mam tuż obok siebie i jak podejrzewam nie są oni osamotnieni w swojej tęsknocie za śniegiem. Zeszłej zimy mieliśmy śniegu pod dostatkiem i oczywiście także lepiliśmy śniegowe zające wielkanocne zgodnie z trendami na wiosnę 2013 obowiązującymi wtedy w całym kraju. W tym sezonie na rozpoczęcie prawdziwej zimy przyjdzie nam pewnie jeszcze długo poczekać, jeśli wierzyć prognozom to przynajmniej do 15 lutego. Na razie jedyne co mi pozostaje to zajrzeć do naszego archiwum i wyciągnąć z niego kilka zimowych zdjęć.


W lutym wybraliśmy się na wycieczkę do Bielska-Białej z zamiarem przenocowania w najstarszym schronisku w Beskidach znajdującym się pod szczytem Szyndzielni. Zimowe dni są krótkie, więc żeby w pełni je wykorzystać warto rozpocząć dzień będąc już na górze. 

Kolej linowa na Szyndzielnię

W miastach zima na tym etapie była już dość szara, a śnieg przybrudzony i podtopiony, więc liczyliśmy, że na wysokości tysiąca metrów nad poziomem morza będzie choć trochę przyjemniej i ujrzymy milszą stronę zimy, bo lutym jeszcze wciąż mieliśmy niedosyt.


Na górze było piękniej niż się spodziewałam - po prostu bajka... Kilka minut jazdy gondolą kolejki linowej wystarczyło żeby wokół nas zrobiło się tak cudnie zimowobiało. Byłam zaskoczona, zachwycona, nie chciałam wracać na dół i nie chciałam wiosny...
Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger