Pętla Czantorii | Ustroń

Pętla Czantorii | Ustroń

Po bardzo popularnej Pętli Cieńkowskiej (link), która jest idealna na wycieczkę z dziećmi w każdym wieku chcieliśmy pokazać Wam kolejną beskidzką pętlę idealną na spokojną jednodniową wycieczkę - jest to Pętla Czantorii. Co ją wyróżnia? Jest to trasa bardzo przyjemna z ładnymi widokami i pięknym (w październiku pięknie jesiennym) bukowym lasem. A po drodze dodatkowe "atrakcje", które ucieszą szczególnie tych młodszych turystów, jak tor saneczkowy, sokolarnia, wieża widokowa i coś co może bardziej ucieszy tych większych czyli czeskie schronisko z daniami kuchni czeskiej lub polska Koliba z polskim menu.


Pętlę Czantorii wyznacza Ścieżka Rycerska, na mapie oznaczona jest kolorem jasnoniebieskim. Oznaczenie tej ścieżki na trasie jest oczywiście rycerskie - idąc trzeba wypatrywać prostokątnych znaków gdzie na białym tle są elementy hełmu, chorągwi oraz tarczy.


Tutaj znajdziecie mapę w większej rozdzielczości. W wersji papierowej jest ona dostępna w kasie dolnej stacji kolei linowej na Czantorię. A skąd w tym miejscu tak rycerski szlak? Według legendy w głębiach pasma Czantorii znajduje się złota komnata, w której wnętrzu uśpieni rycerze czekają na sygnał. Kiedy zabrzmi trąbka zbudzą się by walczyć ze złem i niesprawiedliwością na świecie, a rozsiać miłość i sprawiedliwość.

Zoo Dvůr Králové | Czechy

Zoo Dvůr Králové | Czechy

Po ZOO w Ostrawie (link) odwiedziliśmy kolejny ogród zoologiczny u naszych czeskich sąsiadów - Zoo Safari Dvůr Králové. Można je zwiedzić na dwa sposoby - tradycyjnie spacerując jego alejkami po części pieszej lub jadąc specjalnie wyznaczoną ścieżką, która wije się pomiędzy wybiegami zwierząt. Zoo Safari może pochwalić się największą kolekcją zwierząt afrykańskich w Europie. Mieszkają tu zwierzęta z listy życzeń każdego dziecka - na obszernych wybiegach spacerują słonie, żyrafy, zebry, lwy, nosorożce, hipopotamy i wiele wiele innych. W sumie przebywa tu ponad 270 gatunków zwierząt.

Rowerem... Z Będzina na Pogorię III

Rowerem... Z Będzina na Pogorię III

Poznawanie województwa śląskiego z wysokości rowerowego siodełka wciąga nas coraz bardziej. Odkrywamy kolejne miejsca, a rower daje tę możliwość, że mamy czas aby zobaczyć więcej i z zupełnie innej strony. Będzin gościł już kiedyś na naszym blogu w tym wpisie - wtedy pokazaliśmy Wam Wzgórze Zamkowe, a teraz to samo miejsce stało się punktem startowym naszej kolejnej rowerowej jesiennej wycieczki. Trasa, którą chcę Wam polecić, biegnie spod Zamku w Będzinie nad Jezioro Pogoria III w Dąbrowie Górniczej. Liczy ona ok. 20 km razem z objechaniem jeziora. Jest to kolejna prosta i ciekawa trasa, którą możemy polecić każdemu niezależnie od wieku i kondycji. Plusem jest możliwość połączenia wycieczki z piknikiem na piaszczystej plaży przy jeziorze.



Startujemy z parkingu u podnóża Zamku w Będzinie i od razu wjeżdżamy na ścieżkę rowerową oznaczoną kolorem czarnym, która biegnie wzdłuż Czarnej Przemszy.



Większość trasy, która liczy ok. 7 km w jedną stronę, przebiega z dala od miasta, w sąsiedztwie rzeki, łąk i pól. Na tej trasie jest tylko ok. 1,5 km odcinek, który biegnie drogą asfaltową pomiędzy domami (ul. Zielona, Prosta & Kręta), wprawdzie jest to droga mało uczęszczana, ale i tak warto zachować ostrożność. Szlak jest dobrze oznaczony i raczej trudno go zgubić, tym bardziej że na tej trasie rowerzystów jest sporo.


Rowerem... Z Piekar nad Zalew Nakło-Chechło

Rowerem... Z Piekar nad Zalew Nakło-Chechło

Mimo niesprzyjającej pogody w poszukiwaniu Złotej Polskiej Jesieni nie dajemy się łatwo zniechęcić. A w poszukiwaniu ciekawych i bezpiecznych tras rowerowych znaleźliśmy kolejny pewnik - idealny na rodzinna wyprawę. Niestety z powodu niepewnej pogody nie udało nam się przejechać całej zaplanowanej trasy, ale mamy nadzieję niedługo to nadrobić. Trasa, którą chcę Wam polecić, biegnie z Piekar Śląskich przez Park w Świerklańcu nad Zalew Nakło-Chechło. Cała trasa w obie strony liczy ok. 22 km i co ważne prowadzi bezpiecznymi leśnymi lub parkowymi ścieżkami i na krótkim odcinku widokowym wałem Jeziora Świerklaniec.


W naszym opisie dojedziemy niestety na razie tylko do Parku w Świerklańcu, bo na tyle pozwoliła nam kapryśna październikowa pogoda, ale wrócimy tam na pewno aby dokończyć tę trasę i wpis. Trasa ta jest łatwa, ciekawa, bezpieczna, mało wymagająca i idealna na rodzinne popołudnie.


Wystartowaliśmy z parkingu przy cmentarzu św. Józefa w Piekarach Śląskich (ul. Józefska) gdzie można bezpiecznie zostawić samochód. Drugim miejscem z którego można zacząć wycieczkę jest parking przy zaporze Jeziora Świerklaniec (Piekary Śląskie, ul. Brynicka). Wtedy nasza wycieczka będzie o 5 km krótsza i będzie liczyć ok. 17 km.


Pierwszy odcinek spod cmentarza do zapory Jeziora Świerklaniec liczy ok. 2,5 km i biegnie bardzo spokojnie Lasem Dioblina.


Mając cmentarz po prawej stronie jedziemy wąską dróżką, która prowadzi wzdłuż muru cmentarza, przejeżdżamy pod linią wysokiego napięcia i skręcamy w lewo wjeżdżając w las. Trzymając się ścieżki niedługo dotrzemy do czarnego szlaku rowerowego, który będzie prowadził nas dalej.


Błędne Skały

Błędne Skały

Błędne Skały były marzeniem Antka od zeszłego roku kiedy wspomnienia z tego miejsca przywiózł mu Franek, który był tam na wycieczce ze swoją klasą. Wyjątkowo długie w tym roku wakacje aż prosiły się żeby wykorzystać je do samego końca i tak w ostatni dzień sierpnia udało nam się zobaczyć nie tylko Błędne Skały, ale zbadać jeszcze równie ciekawe zakamarki Szczelińca Wielkiego. Można powiedzieć, że marzenie zostało spełnione z dużą nawiązką. Antek podsumował wycieczkę krótko... Te skały nie są Błędne tylko... Obłędne! ;)


(O)Błędne Skały znajdują się w Parku Narodowym Gór Stołowych i razem ze wspomnianym Szczelińcem Wielkim są jedną z najciekawszych atrakcji Gór Stołowych. Są to niepowtarzalne zakątki o wyjątkowym uroku.


Błędne Skały to labirynt skalny obejmujący grzbiet Skalniaka (915 m n.p.m.) wyrzeźbiony w piaskowcach przez wodę i wiatr. Wysokość bloków skalnych wśród których wędrujemy dochodzi do ok. 8 metrów.


Muzeum Bombki w Miliczu

Muzeum Bombki w Miliczu

Po tym jak mogliśmy zobaczyć z bliska proces powstawania bombek w Krośnicach (link) postanowiliśmy w tym świątecznym temacie pójść jeszcze dalej, a konkretnie do Milicza gdzie na wyciągnięcie ręki znaleźliśmy 6 tysięcy bombek w różnych kształtach i kolorach. W bardzo ciekawie urządzonej sali Muzeum Bombki raz jedna ręka Antka, a raz druga ręka Franka wyciągała się w stronę kolejnych pełnych bombek gablotek żeby pokazać mi kolejny niezwykły okaz za szybą.  


Muzeum Bombki mieści się w Kreatywnym Obiekcie Multifunkcyjnym, w skrócie KOM, który powstał w miejscu dawnej fabryki bombek w Miliczu.


W Miliczu wytwarzano bombki od 1951 do 2008 roku czyli przez 58 lat. Był to jeden z najbardziej znanych zakładów produkujących bombki w Polsce. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w fabryce zatrudnionych było 300 osób. Niestety w 2008 roku zakład ogłosił upadłość - przyczyniła się do tego silna złotówka i tanie bombki z Chin zalewające sklepy nie tylko w Polsce.


Z milickiej fabryki, w tych najlepszych dla niej latach, wyjeżdżał we wszystkie strony świata aż milion sztuk bombek rocznie. Bombki z Milicza zdobiły choinki m.in. w USA, Kanadzie, Anglii, Szwecji, Norwegii, Holandii, Niemczech, a nawet Australii i Nowej Zelandii. 
Rowerem... wokół Stawów Krośnickich

Rowerem... wokół Stawów Krośnickich

Krośnice to miejscowość w której zaczęliśmy i zakończyliśmy nasz pobyt w Dolinie Baryczy. Rozpoczęliśmy od wizyty w niezwykle przyjaznym miejscu - Spółdzielni Socjalnej "Szklany Świat" (link), a zakończyliśmy przejazdem Krośnicką Koleją Wąskotorową (link). Korzystając z pięknej wakacyjnej pogody pierwszego dnia pojechaliśmy jeszcze odkryć urok ścieżki przyrodniczej "Stawy Krośnickie". I dziś o niej będzie więcej, bo to było naprawdę piękne odkrycie...


Ścieżka wokół Stawów Krośnickich to pętla licząca ponad 9 km. Jej urok docenią szczególnie miłośnicy zieleni i wody, ciszy i spokoju. Podczas naszej rowerowej wyprawy tą trasą jedyną żywą istotą którą spotkaliśmy na ścieżce był... młody dzik. Poza tym wspomniana zieleń i woda, cisza i spokój, a do tego jeszcze śpiew ptaków i inne ptasie dźwięki, które w Dolinie Baryczy towarzyszyły nam każdego dnia i prawie na każdym kroku. 



Z centrum Krośnic nad Stawy Krośnickie prowadzi niebieski szlak rowerowy. Znaleźliśmy go w krośnickim parku przy stacji kolejki wąskotorowej. 


Rozległy i zadbany park w Krośnicach to kolejne miejsce, w którym warto zatrzymać się nie tylko na chwilę. Po parku od początku maja aż do października kursuje Krośnicka Kolej Wąskotorowa (tutaj znajdziecie rozkład jazdy kolejki). 

Eko Park w Dechę

Eko Park w Dechę

Eko Park w Dechę w Bielsku-Białej to jedno z tych miejsc skąd ciężko wyciągnąć dzieci z powrotem do realnego świata. Z zewnątrz niepozorny, a mimo tego spędziliśmy tu ponad 4 godziny. Zabawa wciągnęła nas tak, ze nawet nie przeszkadzał nam straszący co godzinę deszcz, na szczęście w przerwach pomiędzy kolejnymi opadami suszyło nas słońce. Jest to miejsce dość oryginalne, z tytułową "dechą" jako podstawowym budulcem. Czy zabawa też była "w dechę"? Tak, bo w Eko Parku można nie tylko patrzeć z boku jak świetnie bawią się dzieci - można bawić się razem z nimi :)


Park jest podzielony na dwie części - pierwsza to "strefa ruchu" z dwoma dużymi zjeżdżalniami, małym parkiem linowym, krecimi tunelami, szczudlanym jeżem, bawialnią, wielką dmuchaną poduchą, interaktywną piaskownicą, torem wodnym z małymi wyścigowymi łódeczkami i ponad dwudziestometrowym krokodylem którego wnętrze kryje wiele niespodzianek - skrzyń, szaf i lin... Ciasno... ale dane mi było poznać je wszystkie ;) A paszcza krokodyla świetnie sprawdziła się jako schron przeciwdeszczowy :)




"Szklany Świat" w Krośnicach

"Szklany Świat" w Krośnicach

Spółdzielnia Socjalna "Szklany Świat" Bombki w Krośnicach to wyjątkowe miejsce, które mieliśmy okazję odwiedzić w czasie naszego pobytu w Dolinie Baryczy. Oczywiście niektórzy z uśmiechem komentowali naszą wyprawę do tego zakątka pełnego bombek w terminie dalekim od świąt Bożego Narodzenia, bo był to akurat początek letnich wakacji. Nie zraziliśmy się tymi uwagami i telefonicznie umówiliśmy się na konkretny dzień i godzinę na "zwiedzanie". Któż nie chciałby mieć świąt przez cały rok? ;)



Na miejscu okazało się że nasza grupa będzie liczyła dokładnie 3 osoby czyli... tylko nas. Pierwsze miłe zaskoczenie - tak indywidualne podejście do odwiedzających to raczej rzadkość. Potem były kolejne zaskoczenia - żeby stworzyć bombkę trzeba być prawdziwym artystą, a do tego trzeba bardzo, bardzo dużo ćwiczyć. I kolejne... bombki mogą być naprawdę piękne i można o nich opowiadać z taką pasją i cierpliwością.


Tworzący spółdzielnię ludzie mają za sobą wiele lat pracy w nieistniejącej już fabryce bombek w Miliczu. To właśnie po jej zamknięciu siedem dotychczas pracujących tam osób postanowiło, że spróbują same kontynuować to dzieło, korzystając ze swojego już wtedy dużego doświadczenia i aby podtrzymać tradycję branży, która już od lat była wizytówką tego regionu znaną już niemal na całym świecie.


Rowerem... Goczałkowice Zdrój

Rowerem... Goczałkowice Zdrój

Goczałkowice Zdrój gościły już na naszym blogu wiosną. I kiedy byliśmy tutaj pierwszy raz właśnie na wiosennym spacerze to postanowiliśmy, że prędzej czy później musimy wrócić do Goczałkowic z rowerami. W międzyczasie (nareszcie!) postaraliśmy się o platformę do przewozu rowerów, więc rozpoczęliśmy nowy rowerowy rozdział w życiu i teraz już niczym nie ograniczeni spełniamy jedno z naszych marzeń :)


Więcej o Goczałkowicach pisaliśmy tutaj w naszym pierwszym spacerowym wpisie "Nad śląskim morzem". Trasa naszej rowerowej wycieczki była bardzo podobna do wersji spacerowej, ale dzięki rowerom mogliśmy pojechać dużo dalej i zobaczyć dużo więcej.


 Na początek mapka, która pozwala zorientować się jakie możliwości kryje ta okolica.


Startujemy z parkingu przy ul. Szkolnej (polecamy - nawet w słoneczny weekend są na nim miejsca). Dalej przejeżdżamy przez Park Zdrojowy i kierujemy się w stronę dworca kolejowego. Kolejny punkt to przejście przez tory bardzo uczęszczanej trasy kolejowej - jeśli Wasze dzieci są miłośnikami oglądania pociągów to będzie to już pierwszy obowiązkowy przystanek ;)

ZOO Ostrava | Czechy

ZOO Ostrava | Czechy

To była długo planowana wycieczka. Kiedy w końcu udało nam się przetrzeć szlak do Ostrawy to jesteśmy pewni, że to nie ostatnia wyprawa w te strony. Zaczęliśmy od ogrodu zoologicznego, ale jest tu jeszcze wiele do zobaczenia. Chociaż dzień obudził nas deszczem i zimnem nie zmieniliśmy planów i bardzo dobrze, bo Ostrawa przywitała nas słońcem i temperaturą idealną na zwiedzanie.


Zoo w Ostrawie jest pięknie położone - jego ścieżki biegną wśród wysokich starych drzew. Drzew jest tu wiele, więc wiele jest i cienia.



Zoo w Ostrawie znajduje się nieco ponad 20 km za polską granicą. Dojazd jest bardzo prosty - najpierw nasza autostrada A1, a później czeska "1". Nie potrzebujemy winiet - odcinek autostrady którym jedziemy od granicy z Polską do Ostrawy jest bezpłatny.


Warto przed wyjazdem kupić czeskie korony (100 koron to równowartość ok. 16,5 zł). Gotówką płacimy za parking, karmę dla zwierząt w automatach i za jedzenie i napoje w punktach gastronomicznych. Korony trzeba mieć jeśli chcecie kupić ciepłe i zimne napoje, słodycze lub pamiątkowe monety w automatach.
Na tropie Tomka

Na tropie Tomka

Czytaliście powieści Alfreda Szklarskiego? My tak i od niedawna przygody Tomka Wilmowskiego poznają także nasze dzieci. Alfred Szklarski przez wiele lat związany był z Katowicami, to właśnie w czasie kiedy tutaj mieszkał powstały opowieści o podróżach Tomka. Pierwsza z tej serii czyli "Tomek w krainie kangurów" została opublikowana w 1957 roku. I choć od opisania przygód Tomka minęło już wiele lat powieści te wciąż cieszą się popularnością. Podobno tylko w Polsce powieści Szklarskiego sprzedały się w ilości 11 milionów egzemplarzy.


Na tropie Tomka to zainspirowana przygodami tytułowego Tomka z powieści wystawa w zabytkowej stolarni Muzeum Śląskiego. Wystawa ma formę zagadki do której rozwiązania zaproszone są szczególnie rodziny z dziećmi.


Naszym zadaniem jest odnalezienie Tomka, który... zniknął. Aby rozwiązać tę tajemniczą zagadkę nasza drużyna zostaje wyposażona w sakwę podróżniczą z notatnikiem, mapą, lupą i lusterkiem. To ma ułatwić nam poszukiwania i wykonywanie kolejnych zadań.



Pakujemy plecak i wyruszamy na wyprawę. W tej podróży odwiedzamy pięć kontynentów, zaglądamy do tajemniczych skrzyń, czytamy listy, zbieramy pieczątki i poznajemy bliżej Masajów, Indian Cubeo, Apaczów, Aborygenów i Jakutów. Wszystkiego można dotknąć a często także... przymierzyć.

Sądecki Park Etnograficzny w Nowym Sączu

Sądecki Park Etnograficzny w Nowym Sączu

Powiem szczerze... Skansen nie jest ulubionym celem wycieczkowym naszych dzieci. Od czasu wyprawy do Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie (link) pierwsze skojarzenie jakie mają jest niezmiennie takie, że w skansenie trzeba bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo chodzić. Nie inaczej jest w Nowym Sączu w Sądeckim Parku Etnograficznym. I tu trzeba bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo chodzić, ale po tym bardzo, bardzo, ale to bardzo długim spacerze nawet Franek stwierdził że było nudno, ale bardzo, bardzo, ale to bardzo ciekawie ;)


Tego dnia odwiedziliśmy dwa miejsca - najpierw sąsiadujące ze skansenem Miasteczko Galicyjskie. Na wizytę w obu miejscach musicie przeznaczyć minimum 4 godziny, ale oczywiście można na tym rozległym terenie spędzić cały dzień. Warto także kupić łączony bilet do obu tych miejsc. W kasie dostajemy mapkę skansenu i Miasteczka Galicyjskiego, która bardzo ułatwia poruszanie się po tej okolicy. Ile jest do zobaczenia można podejrzeć tutaj.


Spacer po Sądeckim Parku Etnograficznym to wędrówka wśród historii i zieleni.  Z każdym krokiem przenosimy się w czasie. Na 20 hektarach odzwierciedlono jak najwierniej krajobraz dawnej wsi sądeckiej.


Prawie wszystkie obiekty, które tu zgromadzono, zostały rozebrane w macierzystej wsi, przeniesione, poddane konserwacji i ponownie zmontowane w skansenie. Budynki zgrupowano w zagrody, zgodnie z daną grupą etnograficzną lub zamożnością mieszkańców.


Otoczenie każdej zagrody zgadza się z miejscową tradycją, dlatego przy budynkach zobaczymy ogródki kwiatowe i zielarskie, warzywniki, uprawy polowe i sady, studnie i ule, płoty, kapliczki i krzyże przydrożne.

Spacer na Halę Majerz

Spacer na Halę Majerz

Hala Majerz to duża hala znajdująca się na grzbiecie i stokach Majerza (689 m n.p.m.). Pięknymi rozległymi łąkami Hali Majerz spacerowaliśmy przy okazji wizyty w Czorsztynie. Niektórzy turyści wybierają tę trasę jako początek szlaku na Trzy Korony. Jest to na pewno jedno z najpiękniejszych miejsc na tym szlaku. A do tego trasa jest naprawdę prosta i przyjemna o czym świadczy fakt, że na spacerze spotkaliśmy nawet rodzinę z wózkiem dziecinnym. Na początku szlaku stoi bacówka przy której w sezonie pasą się owce i krowy i gdzie kupić można góralskie sery.

 

Z Hali Majerz prowadzi prosta droga na równie widokową Przełęcz Osice, a stamtąd na Trzy Korony niebieskim szlakiem wędruje się już podobno tylko 2 godziny. Ponieważ dookoła mamy same łąki jesteśmy na niesamowicie otwartej przestrzeni. Jest to bardzo dobry punkt widokowy na okolicę, która jest naprawdę piękna. Widać stąd m.in. cały łańcuch Tatr i Pasmo Lubania w Gorcach czy Jezioro Czorsztyńskie razem z zamkiem i zamek w Niedzicy.

Hałda w Kostuchnie

Hałda w Kostuchnie

Jeśli lubicie rozległe widoki to obok tego punktu widokowego nie możecie przejść obojętnie. Mowa o hałdzie w południowej dzielnicy Katowic - Kostuchnie. Choć jest wysoka (w najwyższym punkcie ma 339 m) to nie jest najwyższym szczytem w Katowicach - w tej kategorii pierwsze miejsce należy do Wzgórza Wandy, które ma 357 m n.p.m.


Szczyt ten jest łatwy do zdobycia. W stosunku do podnóża różnica wzniesień wynosi tylko 59 m, bo teren otaczający hałdę znajduje się na wysokości 280 m n.p.m.




Przez znawców tematu nie jest nazywana hałdą tylko zwałowiskiem. Usypywana była już od 1900 roku, początkowo na dziko, dopiero po ponad 90 latach doczekała się opracowania planu tego jak ma wyglądać. Kolejnym etapem była rekultywacja terenu czyli m.in. nasadzenia drzew na dole, a wyżej trawy i krzewów.

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger