Błędne Skały

Błędne Skały były marzeniem Antka od zeszłego roku kiedy wspomnienia z tego miejsca przywiózł mu Franek, który był tam na wycieczce ze swoją klasą. Wyjątkowo długie w tym roku wakacje aż prosiły się żeby wykorzystać je do samego końca i tak w ostatni dzień sierpnia udało nam się zobaczyć nie tylko Błędne Skały, ale zbadać jeszcze równie ciekawe zakamarki Szczelińca Wielkiego. Można powiedzieć, że marzenie zostało spełnione z dużą nawiązką. Antek podsumował wycieczkę krótko... Te skały nie są Błędne tylko... Obłędne! ;)


(O)Błędne Skały znajdują się w Parku Narodowym Gór Stołowych i razem ze wspomnianym Szczelińcem Wielkim są jedną z najciekawszych atrakcji Gór Stołowych. Są to niepowtarzalne zakątki o wyjątkowym uroku.


Błędne Skały to labirynt skalny obejmujący grzbiet Skalniaka (915 m n.p.m.) wyrzeźbiony w piaskowcach przez wodę i wiatr. Wysokość bloków skalnych wśród których wędrujemy dochodzi do ok. 8 metrów.


Muzeum Bombki w Miliczu

Po tym jak mogliśmy zobaczyć z bliska proces powstawania bombek w Krośnicach (link) postanowiliśmy w tym świątecznym temacie pójść jeszcze dalej, a konkretnie do Milicza gdzie na wyciągnięcie ręki znaleźliśmy 6 tysięcy bombek w różnych kształtach i kolorach. W bardzo ciekawie urządzonej sali Muzeum Bombki raz jedna ręka Antka, a raz druga ręka Franka wyciągała się w stronę kolejnych pełnych bombek gablotek żeby pokazać mi kolejny niezwykły okaz za szybą.  


Muzeum Bombki mieści się w Kreatywnym Obiekcie Multifunkcyjnym, w skrócie KOM, który powstał w miejscu dawnej fabryki bombek w Miliczu.


W Miliczu wytwarzano bombki od 1951 do 2008 roku czyli przez 58 lat. Był to jeden z najbardziej znanych zakładów produkujących bombki w Polsce. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w fabryce zatrudnionych było 300 osób. Niestety w 2008 roku zakład ogłosił upadłość - przyczyniła się do tego silna złotówka i tanie bombki z Chin zalewające sklepy nie tylko w Polsce.


Z milickiej fabryki, w tych najlepszych dla niej latach, wyjeżdżał we wszystkie strony świata aż milion sztuk bombek rocznie. Bombki z Milicza zdobiły choinki m.in. w USA, Kanadzie, Anglii, Szwecji, Norwegii, Holandii, Niemczech, a nawet Australii i Nowej Zelandii. 

Rowerem... wokół Stawów Krośnickich

Krośnice to miejscowość w której zaczęliśmy i zakończyliśmy nasz pobyt w Dolinie Baryczy. Rozpoczęliśmy od wizyty w niezwykle przyjaznym miejscu - Spółdzielni Socjalnej "Szklany Świat" (link), a zakończyliśmy przejazdem Krośnicką Koleją Wąskotorową (link). Korzystając z pięknej wakacyjnej pogody pierwszego dnia pojechaliśmy jeszcze odkryć urok ścieżki przyrodniczej "Stawy Krośnickie". I dziś o niej będzie więcej, bo to było naprawdę piękne odkrycie...


Ścieżka wokół Stawów Krośnickich to pętla licząca ponad 9 km. Jej urok docenią szczególnie miłośnicy zieleni i wody, ciszy i spokoju. Podczas naszej rowerowej wyprawy tą trasą jedyną żywą istotą którą spotkaliśmy na ścieżce był... młody dzik. Poza tym wspomniana zieleń i woda, cisza i spokój, a do tego jeszcze śpiew ptaków i inne ptasie dźwięki, które w Dolinie Baryczy towarzyszyły nam każdego dnia i prawie na każdym kroku. 



Z centrum Krośnic nad Stawy Krośnickie prowadzi niebieski szlak rowerowy. Znaleźliśmy go w krośnickim parku przy stacji kolejki wąskotorowej. 


Rozległy i zadbany park w Krośnicach to kolejne miejsce, w którym warto zatrzymać się nie tylko na chwilę. Po parku od początku maja aż do października kursuje Krośnicka Kolej Wąskotorowa (tutaj znajdziecie rozkład jazdy kolejki). 

Eko Park w Dechę

Eko Park w Dechę w Bielsku-Białej to jedno z tych miejsc skąd ciężko wyciągnąć dzieci z powrotem do realnego świata. Z zewnątrz niepozorny, a mimo tego spędziliśmy tu ponad 4 godziny. Zabawa wciągnęła nas tak, ze nawet nie przeszkadzał nam straszący co godzinę deszcz, na szczęście w przerwach pomiędzy kolejnymi opadami suszyło nas słońce. Jest to miejsce dość oryginalne, z tytułową "dechą" jako podstawowym budulcem. Czy zabawa też była "w dechę"? Tak, bo w Eko Parku można nie tylko patrzeć z boku jak świetnie bawią się dzieci - można bawić się razem z nimi :)


Park jest podzielony na dwie części - pierwsza to "strefa ruchu" z dwoma dużymi zjeżdżalniami, małym parkiem linowym, krecimi tunelami, szczudlanym jeżem, bawialnią, wielką dmuchaną poduchą, interaktywną piaskownicą, torem wodnym z małymi wyścigowymi łódeczkami i ponad dwudziestometrowym krokodylem którego wnętrze kryje wiele niespodzianek - skrzyń, szaf i lin... Ciasno... ale dane mi było poznać je wszystkie ;) A paszcza krokodyla świetnie sprawdziła się jako schron przeciwdeszczowy :)




"Szklany Świat" w Krośnicach

Spółdzielnia Socjalna "Szklany Świat" Bombki w Krośnicach to wyjątkowe miejsce, które mieliśmy okazję odwiedzić w czasie naszego pobytu w Dolinie Baryczy. Oczywiście niektórzy z uśmiechem komentowali naszą wyprawę do tego zakątka pełnego bombek w terminie dalekim od świąt Bożego Narodzenia, bo był to akurat początek letnich wakacji. Nie zraziliśmy się tymi uwagami i telefonicznie umówiliśmy się na konkretny dzień i godzinę na "zwiedzanie". Któż nie chciałby mieć świąt przez cały rok? ;)



Na miejscu okazało się że nasza grupa będzie liczyła dokładnie 3 osoby czyli... tylko nas. Pierwsze miłe zaskoczenie - tak indywidualne podejście do odwiedzających to raczej rzadkość. Potem były kolejne zaskoczenia - żeby stworzyć bombkę trzeba być prawdziwym artystą, a do tego trzeba bardzo, bardzo dużo ćwiczyć. I kolejne... bombki mogą być naprawdę piękne i można o nich opowiadać z taką pasją i cierpliwością.


Tworzący spółdzielnię ludzie mają za sobą wiele lat pracy w nieistniejącej już fabryce bombek w Miliczu. To właśnie po jej zamknięciu siedem dotychczas pracujących tam osób postanowiło, że spróbują same kontynuować to dzieło, korzystając ze swojego już wtedy dużego doświadczenia i aby podtrzymać tradycję branży, która już od lat była wizytówką tego regionu znaną już niemal na całym świecie.


Rowerem... Goczałkowice Zdrój

Goczałkowice Zdrój gościły już na naszym blogu wiosną. I kiedy byliśmy tutaj pierwszy raz właśnie na wiosennym spacerze to postanowiliśmy, że prędzej czy później musimy wrócić do Goczałkowic z rowerami. W międzyczasie (nareszcie!) postaraliśmy się o platformę do przewozu rowerów, więc rozpoczęliśmy nowy rowerowy rozdział w życiu i teraz już niczym nie ograniczeni spełniamy jedno z naszych marzeń :)


Więcej o Goczałkowicach pisaliśmy tutaj w naszym pierwszym spacerowym wpisie "Nad śląskim morzem". Trasa naszej rowerowej wycieczki była bardzo podobna do wersji spacerowej, ale dzięki rowerom mogliśmy pojechać dużo dalej i zobaczyć dużo więcej.


 Na początek mapka, która pozwala zorientować się jakie możliwości kryje ta okolica.


Startujemy z parkingu przy ul. Szkolnej (polecamy - nawet w słoneczny weekend są na nim miejsca). Dalej przejeżdżamy przez Park Zdrojowy i kierujemy się w stronę dworca kolejowego. Kolejny punkt to przejście przez tory bardzo uczęszczanej trasy kolejowej - jeśli Wasze dzieci są miłośnikami oglądania pociągów to będzie to już pierwszy obowiązkowy przystanek ;)

ZOO Ostrava

To była długo planowana wycieczka. Kiedy w końcu udało nam się przetrzeć szlak do Ostrawy to jesteśmy pewni, że to nie ostatnia wyprawa w te strony. Zaczęliśmy od ogrodu zoologicznego, ale jest tu jeszcze wiele do zobaczenia. Chociaż dzień obudził nas deszczem i zimnem nie zmieniliśmy planów i bardzo dobrze, bo Ostrawa przywitała nas słońcem i temperaturą idealną na zwiedzanie.


Zoo w Ostrawie jest pięknie położone - jego ścieżki biegną wśród wysokich starych drzew. Drzew jest tu wiele, więc wiele jest i cienia.



Zoo w Ostrawie znajduje się nieco ponad 20 km za polską granicą. Dojazd jest bardzo prosty - najpierw nasza autostrada A1, a później czeska "1". Nie potrzebujemy winiet - odcinek autostrady którym jedziemy od granicy z Polską do Ostrawy jest bezpłatny.


Warto przed wyjazdem kupić czeskie korony (100 koron to równowartość ok. 16,5 zł). Gotówką płacimy za parking, karmę dla zwierząt w automatach i za jedzenie i napoje w punktach gastronomicznych. Korony trzeba mieć jeśli chcecie kupić ciepłe i zimne napoje, słodycze lub pamiątkowe monety w automatach.

Na tropie Tomka

Czytaliście powieści Alfreda Szklarskiego? My tak i od niedawna przygody Tomka Wilmowskiego poznają także nasze dzieci. Alfred Szklarski przez wiele lat związany był z Katowicami, to właśnie w czasie kiedy tutaj mieszkał powstały opowieści o podróżach Tomka. Pierwsza z tej serii czyli "Tomek w krainie kangurów" została opublikowana w 1957 roku. I choć od opisania przygód Tomka minęło już wiele lat powieści te wciąż cieszą się popularnością. Podobno tylko w Polsce powieści Szklarskiego sprzedały się w ilości 11 milionów egzemplarzy.


Na tropie Tomka to zainspirowana przygodami tytułowego Tomka z powieści wystawa w zabytkowej stolarni Muzeum Śląskiego. Wystawa ma formę zagadki do której rozwiązania zaproszone są szczególnie rodziny z dziećmi.


Naszym zadaniem jest odnalezienie Tomka, który... zniknął. Aby rozwiązać tę tajemniczą zagadkę nasza drużyna zostaje wyposażona w sakwę podróżniczą z notatnikiem, mapą, lupą i lusterkiem. To ma ułatwić nam poszukiwania i wykonywanie kolejnych zadań.



Pakujemy plecak i wyruszamy na wyprawę. W tej podróży odwiedzamy pięć kontynentów, zaglądamy do tajemniczych skrzyń, czytamy listy, zbieramy pieczątki i poznajemy bliżej Masajów, Indian Cubeo, Apaczów, Aborygenów i Jakutów. Wszystkiego można dotknąć a często także... przymierzyć.

Sądecki Park Etnograficzny w Nowym Sączu

Powiem szczerze... Skansen nie jest ulubionym celem wycieczkowym naszych dzieci. Od czasu wyprawy do Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie (link) pierwsze skojarzenie jakie mają jest niezmiennie takie, że w skansenie trzeba bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo chodzić. Nie inaczej jest w Nowym Sączu w Sądeckim Parku Etnograficznym. I tu trzeba bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo chodzić, ale po tym bardzo, bardzo, ale to bardzo długim spacerze nawet Franek stwierdził że było nudno, ale bardzo, bardzo, ale to bardzo ciekawie ;)


Tego dnia odwiedziliśmy dwa miejsca - najpierw sąsiadujące ze skansenem Miasteczko Galicyjskie. Na wizytę w obu miejscach musicie przeznaczyć minimum 4 godziny, ale oczywiście można na tym rozległym terenie spędzić cały dzień. Warto także kupić łączony bilet do obu tych miejsc. W kasie dostajemy mapkę skansenu i Miasteczka Galicyjskiego, która bardzo ułatwia poruszanie się po tej okolicy. Ile jest do zobaczenia można podejrzeć tutaj.


Spacer po Sądeckim Parku Etnograficznym to wędrówka wśród historii i zieleni.  Z każdym krokiem przenosimy się w czasie. Na 20 hektarach odzwierciedlono jak najwierniej krajobraz dawnej wsi sądeckiej.


Prawie wszystkie obiekty, które tu zgromadzono, zostały rozebrane w macierzystej wsi, przeniesione, poddane konserwacji i ponownie zmontowane w skansenie. Budynki zgrupowano w zagrody, zgodnie z daną grupą etnograficzną lub zamożnością mieszkańców.


Otoczenie każdej zagrody zgadza się z miejscową tradycją, dlatego przy budynkach zobaczymy ogródki kwiatowe i zielarskie, warzywniki, uprawy polowe i sady, studnie i ule, płoty, kapliczki i krzyże przydrożne.

Spacer na Halę Majerz

Hala Majerz to duża hala znajdująca się na grzbiecie i stokach Majerza (689 m n.p.m.). Pięknymi rozległymi łąkami Hali Majerz spacerowaliśmy przy okazji wizyty w Czorsztynie. Niektórzy turyści wybierają tę trasę jako początek szlaku na Trzy Korony. Jest to na pewno jedno z najpiękniejszych miejsc na tym szlaku. A do tego trasa jest naprawdę prosta i przyjemna o czym świadczy fakt, że na spacerze spotkaliśmy nawet rodzinę z wózkiem dziecinnym. Na początku szlaku stoi bacówka przy której w sezonie pasą się owce i krowy i gdzie kupić można góralskie sery.

 

Z Hali Majerz prowadzi prosta droga na równie widokową Przełęcz Osice, a stamtąd na Trzy Korony niebieskim szlakiem wędruje się już podobno tylko 2 godziny. Ponieważ dookoła mamy same łąki jesteśmy na niesamowicie otwartej przestrzeni. Jest to bardzo dobry punkt widokowy na okolicę, która jest naprawdę piękna. Widać stąd m.in. cały łańcuch Tatr i Pasmo Lubania w Gorcach czy Jezioro Czorsztyńskie razem z zamkiem i zamek w Niedzicy.

Hałda w Kostuchnie

Jeśli lubicie rozległe widoki to obok tego punktu widokowego nie możecie przejść obojętnie. Mowa o hałdzie w południowej dzielnicy Katowic - Kostuchnie. Choć jest wysoka (w najwyższym punkcie ma 339 m) to nie jest najwyższym szczytem w Katowicach - w tej kategorii pierwsze miejsce należy do Wzgórza Wandy, które ma 357 m n.p.m.


Szczyt ten jest łatwy do zdobycia. W stosunku do podnóża różnica wzniesień wynosi tylko 59 m, bo teren otaczający hałdę znajduje się na wysokości 280 m n.p.m.




Przez znawców tematu nie jest nazywana hałdą tylko zwałowiskiem. Usypywana była już od 1900 roku, początkowo na dziko, dopiero po ponad 90 latach doczekała się opracowania planu tego jak ma wyglądać. Kolejnym etapem była rekultywacja terenu czyli m.in. nasadzenia drzew na dole, a wyżej trawy i krzewów.

Nad śląskim morzem

Nie zliczę ile razy mijaliśmy Goczałkowice "po drodze", nie zliczę ile razy byliśmy już w Ogrodach Kapias, bo chyba o każdej porze roku, od przedwiośnia do późnej jesieni (link), a do Parku Zdrojowego i na zaporę na Jeziorze Goczałkowickim nie dojechaliśmy. Trafiliśmy tutaj dopiero w tym roku w pierwszy dzień kwietnia szukając ciszy, spokoju i świeżej wiosennej zieleni. Mimo iż była to wyjątkowo piękna i słoneczna sobota, co oznacza że w innych popularnych miejscach na pewno były tłumy, to tu znaleźliśmy dokładnie to czego szukaliśmy.


Goczałkowice Zdrój mają bardzo dobre położenie - na pewno nie raz i Wy także mijaliście je "po drodze". Jeśli tak jak i my nie mieliście jeszcze okazji zatrzymać się tu na dłużej dziś będziemy Was do tego bardzo zachęcać.


Dobre położenie Goczałkowic to nie tylko dogodny dojazd, to także otaczające je z jednej strony pasma Beskidów, a z drugiej lasy, a dodatkowo piękne stawy i Jezioro Goczałkowickie czyli największy sztuczny zbiornik w Polsce południowej i główne źródło wody pitnej dla Górnego Śląska. Krótko mówiąc - idealne miejsce dla spragnionych kontaktu z przyrodą. Okolica ta to także królestwo wędkarzy i (podobno) sandacza :)


Panuje tutaj specyficzny, zdrowy i łagodny mikroklimat o kojącym działaniu. Do tego niski stopień zanieczyszczenia powietrza i wód. Nawet temperatura powietrza jest tu wyższa niż w sąsiednich miejscowościach. I nawet niebo jest tu bardziej niebieskie, pewnie od tej wody ;)


Goczałkowice Zdrój są jedną z dwóch miejscowości w województwie śląskim, która ma status uzdrowiska (drugą jest Ustroń). W ciągu roku na leczeniu przebywa tu ok. 10 tysięcy pacjentów.

Dzień Babci w Zameczku Prezydenckim

Zawsze w styczniu stajemy przed dylematem jak ucieszyć babcie naszych dzieci z okazji ich święta. W tym roku postawiliśmy na wyjazd i wspólne spędzenie czasu. Wyjazd, tak, akurat o tym nie musimy zbyt długo myśleć. Pytanie tylko jak ułożyć program obchodów Dnia Babci dla pasjonatki historii i skoków narciarskich? Odpowiedź jest jedna - Wisła - a w niej dwa pewniki - Rezydencja Prezydenta RP i Galeria trofeów sportowych Adama Małysza. A na koniec słodka wisienka na torcie czyli pyszne co nieco w Cukierni "U Janeczki". Uzbrojeni w cierpliwość poczekaliśmy tylko na nieco bardziej wiosenną pogodę i na dzień z mniejszym ryzykiem (częstych niestety...) korków w Wiśle czyli już u schyłku sezonu narciarskiego, a jeszcze przed sezonem turystycznym. Ostatni weekend marca okazał się być na taką wyprawę idealny.



Przystanek 1: Rezydencja Prezydenta RP w Wiśle Czarne

Rezydencja Prezydenta RP Zamek w Wiśle – Narodowy Zespół Zabytkowy
Wisła, ul. Zameczek 1 | tel. 33  854 65 00 | www.zamekwisla.pl


Rezydencja Prezydenta RP w Wiśle położona jest na stoku Zadniego Gronia, niedaleko zbiegu potoków Białej i Czarnej Wisełki. Na Rezydencję składa się Zamek Górny wraz z drewnianą kaplicą św. Jadwigi Śląskiej, Zamek Dolny oraz Gajówka.



Obecnie Zamek Dolny pełni funkcję hotelu. Do dyspozycji turystów i gości jest kawiarnia i taras z pięknym widokiem, dobra kawa, ciasta i... dobra miodonka. Obok znajduje się plac zabaw dla dzieci i siłownia plenerowa. Z kolei w Gajówce znajduje się restauracja oraz pokoje gościnne. Ze względu na przystępne ceny i rozległe widoki (m.in. na zaporę w Wiśle Czarne) - warto i tu zatrzymać się po drodze.

Platforma w Woli Kroguleckiej

Z naszej wakacyjnej bazy w Jaworkach nie raz wybieraliśmy się w bliższą i dalszą okolicę, dzięki temu mieliśmy okazję odwiedzić m.in. leżący około godziny drogi od Jaworek Nowy Sącz, a w nim uroczy skansen pełen historii i powstałe tuż obok niego niezwykle ciekawe Miasteczko Galicyjskie. Ale dziś jeszcze o nich nie napiszemy, będzie za to o pewnej dość oryginalnej w konstrukcji atrakcji turystycznej, którą znaleźliśmy przy okazji tej wycieczki.



Wracając z Nowego Sącza do Jaworek zaliczyliśmy zakręconą platformę widokową w Woli Kroguleckiej, niewielkiej miejscowości leżącej w Beskidzie Sądeckim kilka kilometrów od Starego Sącza. Najłatwiej dojechać tu z miejscowości Barcice - w centrum tego miasteczka jest znak, który poprowadzi Was dalej. 


Platforma znajduje się na wysokości ok. 550 m n.p.m. Ten widokowy "ślimak" przyciąga oryginalnością i wyjątkowym kształtem. Można z niego podziwiać całą Dolinę Popradu. Roztaczają się stąd rozległe widoki na pasmo Jaworzyny Krynickiej, Radziejowej, a także fragment Kotliny Sądeckiej oraz najwyższe szczyty Beskidu Wyspowego, przy dobrej pogodzie podobno widać również niektóre szczyty Gorców.


Obok "ślimaka" powstała wiata z paleniskiem, niewielki plac zabaw dla dzieci z piaskownicą, ławki, toaleta i parking na kilka samochodów.