"Odbicie" w Muzeum Śląskim

"Odbicie" w Muzeum Śląskim

Do 17 września 2017 roku w Galerii jednego dzieła w Muzeum Śląskim można podziwiać wystawę Reflection/Odbicie. Jej autorem jest pochodzący z Izraela rzeźbiarz Dani Karavan, który znany jest w świecie sztuki jako autor monumentalnych instalacji rzeźbiarskich.



Instalacja Reflection/Odbicie przygotowana została specjalnie z myślą o okazałej przestrzeni Galerii jednego dzieła w Muzeum Śląskim, która znajduje się 14 metrów pod ziemią. Sama Galeria jest sześcianem o wysokości 13 metrów.



Na Skrzyczne nie tylko kolejką

Na Skrzyczne nie tylko kolejką

Choć na Skrzyczne można wjechać wygodną kanapą aż na sam szczyt w mniej więcej 30 minut i wielu turystów wybiera tę opcję zdobycia szczytu to my będziemy Wam to odradzać. I niech Was nie kuszą te urocze słoneczne daszki ;) Warto po pierwszym etapie, czyli kiedy wjedziemy na Jaworzynę, porzucić kanapę i resztę trasy przejść szlakiem. Szlak przewidziany jest na około godzinną wędrówkę i jest bardzo widokowy. Uważać trzeba jedynie na jadących w dół rowerzystów, choć i oni raczej uważają na turystów. 



Dojeżdżamy do Szczyrku i zostawiamy samochód przy głównej drodze, dość daleko od dolnej stacji kolejki, ale jest piękne i słoneczne niedzielne przedpołudnie, więc trzeba się cieszyć, że jak zwykle jedno ostatnie miejsce jeszcze się dla nas znalazło. Po kilku minutach docieramy pod dolną stację kolei linowej. I tu niespodzianki nie ma, kolejka chętnych do wjazdu kanapą jest długa. Kupujemy bilety i za chwilę mkniemy na krzesełkach w górę do stacji pośredniej kolejki na Hali Jaworzyna.


Kolej linowa na Skrzyczne składa się z dwóch odcinków: Szczyrk – Jaworzyna i Jaworzyna – Skrzyczne. Ceny biletów: 7 zł za pierwszy odcinek, 8 zł za drugi w jedną stronę i za jedną osobę. Podróż naszej czwórki tylko pierwszym odcinkiem kosztowała 56 zł. Gdybyśmy z Jaworzyny chcieli jechać jeszcze wyżej, a później wrócić, to musielibyśmy dołożyć kolejne 64 zł, bo tyle wynosi koszt przejazdu drugim odcinkiem dla czterech osób. Dzieci do lat 4 nie płacą za przejazd, biletów ulgowych lub rodzinnych brak.


Hala Jaworzyna - tutaj znajdujemy się już na wysokości 920 m.  
 

Palmiarnia w Łodzi

Palmiarnia w Łodzi

W zeszłym roku zapoczątkowaliśmy pewną tradycję żeby w czasie ferii zimowych odwiedzać nie tylko góry, ale i miasta. W zeszłym roku była to Warszawa, a w tym roku padło na Łódź gdzie spędziliśmy dwa dni. Na początek coś co zawsze cieszy oko w środku zimy - Palmiarnia Ogrodu Botanicznego w Łodzi - bardzo ładna, bardzo ciepła i bardzo zielona. Mniejsza niż nasza gliwicka, ale bardzo przytulna. Tęsknicie za zielenią? Jeśli tak to mamy na to radę, to znaczy wpis :)



 
Palmiarnia czyli zielony ogród w środku miasta, to miejsce które szczególnie przyjemnie odwiedza się zimą. Można kochać zimę, mróz i śnieg, ale tak ciepła i zielona odmiana zawsze się przyda. I w Łodzi jest miejsce gdzie możemy mieć lato w środku zimy. Palmiarnia stoi w pięknym otoczeniu dużego i zadbanego Parku Źródliska - wpisanego do rejestru zabytków najstarszego parku w Łodzi.  


Przed Palmiarnią w rzeźbionym gniazdku mieszka Wróbelek Ćwirek. Ta niewielka rzeźba jest częścią szlaku Łódź Bajkowa. Projekt ten powstał aby przypominać o bogatym dorobku łódzkiej animacji - w różnych częściach Łodzi stoją rzeźby postaci powstałych w Studio Małych Form Filmowych Se-ma-for.


Po zakończonym w 2003 roku bardzo poważnym remoncie łódzka Palmiarnia zyskała kilka ciekawych i nowoczesnych rozwiązań technologicznych co czyni ją jedną z najnowocześniejszych palmiarni w Europie. Działa tu m.in. nowoczesne ogrzewanie - w pawilonach na pżno szukać grzejników czy innych źródeł ciepła - instalacja grzewcza znajduje się w szklanych ścianach. Jest tu także system automatycznego sterowania klimatem, który w zależności od potrzeb rosnących tu gatunków potrafi sam wietrzyć otwierając i zamykając okna, zaciemnić pawilon lub aby podnieść wilgotność także go zamglić.

  
Muzeum Toruńskiego Piernika

Muzeum Toruńskiego Piernika

Toruń to dla nas najpiękniejsze miasto w Polsce. Dlaczego? Kiedyś tu mieszkaliśmy, więc poznaliśmy go z każdej strony i jeśli tylko jest okazja to zawsze z radością do niego wracamy i pokazujemy dzieciom jego piękne zakamarki. To piękne i zabytkowe miasto, kojarzone jest oczywiście z piernikami, które są symbolem miasta już od ponad 600 lat! Oczywiście w mieście, które ma tak bogate piernikowe tradycje, znalazło się miejsce gdzie można poznać wielowiekową niezwykle ciekawą historię tych wyjątkowych wypieków.



Muzeum Toruńskiego Piernika to jedno z dwóch muzeów w Toruniu, które wprowadzą Was w słodki i pachnący świat toruńskich pierników. To które chcemy Wam dziś pokazać mieści przy ul. Strumykowej 4 i jest stosunkowo nowym oddziałem Muzeum Okręgowego w Toruniu. Drugim muzeum jest Żywe Muzeum Piernika (prywatna inicjatywa przy ul. Rabiańskiej 9). Ponieważ o jednym i drugim mówi się "muzeum piernika", więc oba bywają mylone, zdarza się, że mając rezerwację w jednym miejscu turyści trafiają do drugiego. Warto upewnić się które chcecie odwiedzić i zapisać dobry adres. A które warto odwiedzić? Nie wiem czy ten wpis Wam pomoże w decyzji, bo my mówimy... oba :) Ale wszystko da się pogodzić. Muzeum Toruńskiego Piernika warto odwiedzić i zwiedzić, a na piernikowe warsztaty można umówić się do Żywego Muzeum Piernika.



Muzeum Toruńskiego Piernika znajduje się w budynku byłej XIX-wiecznej fabryki pierników Gustawa Weesego. To dzięki niemu pierniki z Torunia się wyrobami znanymi na całym świecie. Muzeum na 1200 m2 prezentuje wielowiekową historię piernika w atrakcyjny i interaktywny sposób, tak że każdy niezależnie od wieku znajdzie tu coś ciekawego dla siebie.


Nasza wizytę w tym miejscu zaczęliśmy od warsztatów pieczenia pierników, na które trzeba się wcześniej umówić. Warsztaty odbywają się o pełnych godzinach od 10:00 do 17:00 w miesiącach maj - wrzesień i od 10:00 do 15:00 w miesiącach październik - kwiecień. Aby wziąć udział w warsztatach konieczna jest rezerwacja - można jej dokonywać w godz. od 8:00 do 16:00 od poniedziałku do piątku pod nr tel. 56 656 70 79 albo 56 656 70 87 oraz drogą mailową: dhtp@muzeum.torun.pl oraz kasapiernik@muzeum.torun.pl. Z warsztatów wychodzi się oczywiście z własnoręcznie zrobionym piernikiem, nie jest on jadalny, ale jako pamiątka - uroczy i trwały. 


Nasza grupa była dość liczna, ale każdy miał dość miejsca, ciasta i przyrządów potrzebnych do tego aby jak niektórzy mówili... "pierniczyć" ;) Na warsztatach wszystko było jasno i spokojnie tłumaczone, więc pierniki musiały się udać.

Pumptrack na bielskich Błoniach

Pumptrack na bielskich Błoniach

Przy okazji ostatniego wpisu o zimowej Koziej Górze przypomniał mi się pewien jesienny dzień spędzony na bielskich Błoniach. O Błoniach i ich atrakcjach już kiedyś wspominałam tutaj, a tym razem na dłużej zatrzymamy się przy torze do jazdy na rowerze, którym w tym miejscu już kilku lat cieszą się miłośnicy dwóch kółek.


Mówiąc najprościej tor pumptrack to bezpieczny rowerowy plac zabaw. Składa się z usypanych, ubitych i odpowiednio wyprofilowanych garbów oraz zakrętów. Dzięki odpowiedniej budowie jazda na nim możliwa jest praktycznie bez pedałowania i nie wymaga specjalistycznego sprzętu i umiejętności. Jazda na tym zapętlonym torze rozwija koordynację ruchową, zmysł równowagi i angażuje wszystkie grupy mięśniowe. Jego zaletą jest to że jest dla wszystkich - korzystać z takiego toru mogą młodsi na mniejszych rowerkach i starsi na większych. Nabyte na torze umiejętności przydają się nawet podczas zwykłej jazdy na rowerze po mieście. 


Tor w Bielsku ma 115 m długości i znajduje się między polem do minigolfa a skateparkiem. Jest on dostępny przez cały rok od godz. 7:00 do 22:00.

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger