Brenna WęgierSKI i sanki

Okazuje się, że nie tak łatwo znaleźć górkę na sanki w górach, tym bardziej, że zimą co ciekawsze stoki opanowane są przez narciarzy. Górkę w Brennej przy kompleksie narciarskim WęgierSKI znaleźć było najłatwiej, bo sam kompleks poza trasami narciarskimi reklamuje się także tym, że na wydzielonej części stoku posiada górkę na sanki

Polecamy! Więcej o górkach na sanki w województwie śląskim we wpisie


Ale zanim dotarliśmy na sam koniec Brennej, gdzie znajduje się wspomniany ośrodek, zatrzymaliśmy się "po drodze" u franciszkanów w Górkach Wielkich


Cel wiadomy - ruchoma szopka - podobno największa w diecezji bielsko-żywieckiej.


Malowane tło szopki, które ma 20 m szerokości i 8 m wysokości, przedstawia panoramę najbliższych okolic: Pogórza, Górek i Brennej. Przy żłóbku poza figurami Dzieciątka, Maryi, Józefa, pasterzy czy królów znalazło się miejsce dla górali w tradycyjnych regionalnych strojach. Efektowna gra świateł i wiele ruchomych elementów szopki spowodowały, że nasz krótki z założenia postój nieco się wydłużył. W dalszą drogę ruszyliśmy po wyczerpaniu limitu monet przewidzianych na uruchamianie szopki.




Następnie prostą drogą "przed siebie", przejeżdżając przez Górki Małe znane z Chlebowej Chaty (link), dotarliśmy do kompleksu WęgierSKI. Poszukiwana górka na sanki znajduje się na prawo od pierwszego wyciągu narciarskiego. Z bezpłatnego parkingu ośrodka na górkę mamy kilka kroków.

 


Trafiliśmy tu w drugim dniu takich (nareszcie!) lepszych opadów, więc na stoku leżał świeży śnieg - ok. 10-15 cm. Ratrak w te okolice się nie zapuścił, więc trzeba było ubić stok własnymi siłami. Po kilku zjazdach i przetarciu sankostrad chłopcy zaczęli osiągać zadowalające ich prędkości.



Górka jest długa, z rodzaju tych które po długiej wspinaczce gwarantują długi zjazd. Nachylenie - niby niewielkie, ale można na niej rozpędzić się tak, że na dole trzeba hamować. A ponieważ górka kończy się w pewnym momencie spadem w stronę rzeczki hamowanie bywa konieczne.



Można tu zjeżdżać na wszystkim, a początkujący, szczególnie uczące się jazdy na nartach dzieci, wspinają się na ten stok ćwicząc pierwsze szusy.


Na górkę dotarliśmy w okresie poświąteczno-noworocznym, podczas "długiego weekendu" i w czasie wysypu upragnionego śniegu, mimo tego tłumów tu nie było. 


* 
Ponieważ w zimie wydatkowanie energii jest większe to przy okazji polecamy miejsce gdzie zatrzymaliśmy się na "tankowanie". Restauracja Skalny Dworek (link) to restauracja i pizzeria w jednym. Poza daniami obiadowymi, których nie próbowaliśmy, można tu zjeść bardzo dobrą pizzę w dobrej cenie.


Drugim plusem jest przyjemna sala kominkowa - wygodne szerokie ławy i oddzielenie od głównej restauracyjnej sali to bardzo dobre rozwiązanie i mniejszy stolikowy stres jeśli planuje się posiłki z dziećmi :)


W menu restauracji wśród wielu różnych pozycji są także zestawy dla dzieci: Słodkości Kubusia Puchatka i Przysmak Prosiaczka czyli naleśniki z czekoladą lub dżemem i bitą śmietaną (7 zł sztuka), Spadająca Gwiazdka Kłapouchego czyli złocisty serek smażony z frytkami (11 zł) lub Drapieżne Danie Tygryska czyli filet z kurczaka z frytkami (12 zł).


Górka w Brennej nie jest jedyną na sanki, którą mamy na liście, czy będziemy testować kolejne? To zależy od pogody oczywiście :)  

*


Kompleks narciarski Brenna WęgierSKI
ul. Węgierski
43-438 Brenna
tel. 601 593 901


strona internetowa: www.wyciagi.brenna.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger