Dębki - tam chce się wracać!

Mamy za sobą już kilka typowo jesiennych dni, a to zawsze nastraja do cieplejszych wspomnień, więc dzisiaj będzie wpis ku pamięci wspaniałych wakacji nad polskim morzem. Przyznam się, że z Bałtykiem nieczęsto się widujemy, niestety dzieli nas spora odległość i dość trudna droga, więc skoro już nas zaprosił postanowiliśmy zostać dłużej. 


Cudowne wspomnienia to na pewno zasługa pogody i miejsca w którym stacjonowaliśmy. Przeważały piękne słoneczne dni, chwil kiedy przymusowo siedzieliśmy w pokoju było niewiele, ale to także za sprawą wyznawanej zasady, że na spacer nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.


Chociaż rozważaliśmy kilka lokalizacji, wygrały Dębki, o których przed wyjazdem wiedziałam tyle ile można wyczytać ze zdjęć, szczególnie te robione z lotu ptaka zrobiły na nas duże wrażenie. Na mapie Dębki znajdziemy na zachód od Karwii, z Gdańska to już tylko 80 km.




 Pobyt zaczęliśmy przed sezonem w połowie czerwca, termin idealny, bo wokół większość wakacyjnych sąsiadów to rodziny z dziećmi, najczęściej w wieku naszych chłopców, do tego nie ma tłumów i nie ma aż tylu "wyciągaczy pieniędzy" przy głównym ulicodeptaku, można spokojnie pospacerować, a na plaży nie zgubi się dzieci w gąszczu parawanów. Ostatnie dni naszego pobytu przypadły na pierwszy tydzień lipca i upłynęły już z sezonowymi atrakcjami, których tu nie brakowało. W ciągu kilku dni wzdłuż deptaka jak grzyby po deszczu wyrosły stoiska z tatuażami, gokartami, gotowaną kukurydzą, "tanimi" książkami, a nawet ciucholandy i lunapark, a na plaży dmuchańce, trampoliny - jakby zupełnie inny świat... 

Dla porównania kilka zdjęć plaży.


18 czerwca
19 czerwca 
22 czerwca
24 czerwca
Zbliża się sezon...
3 lipca
3 lipca

Dla większości spotkanych tu osób wakacje w Dębkach ani nie były pierwsze, ani na pewno ostatnie, poznaliśmy ludzi którzy przyjeżdżają tu od -nastu lat. Jest tu coś co przyciąga i powoduje chęć powrotu, przyznam że i nas to objęło, bo w miejscu gdzie stacjonowaliśmy zostawiliśmy nasz parawan żeby czekał na nas i nasz "następny raz", który mamy nadzieję kiedyś nastąpi.



Dębki wyróżniają się piękną i bardzo szeroką plażą z miękkim drobnym piaskiem - miejsce idealne do plażowania.





Często plażowaliśmy przy ujściu Piaśnicy - to przyjemny zakątek gdzie można znaleźć cień i cieplejszą wodę.








Tym razem były to bardzo stacjonarne wakacje, mając na miejscu wszystko co i nam, i dzieciom do szczęścia potrzebne nie czułam potrzeby szukania innych atrakcji w okolicy, choć wcześniej rysowaliśmy plany kilku wycieczek. Chłopcy byli szczęśliwi mając po prostu ciepły piasek pod bosymi stopami... Tak więc ich wakacje stały się plażowym obozem kondycyjno-zdrowotno-uodparniającym :)


Od pierwszego dnia pobytu nasze morsy kąpały się w morzu i w ujściu Piaśnicy, a ja chcąc nie chcąc (ale bardziej chcąc ;) razem z nimi. Na szczęście nie znana mi była wartość temperatury wody w Bałtyku w tych dniach, więc nie było obaw że jest za zimna. Wchodząc do morza woda oczywiście wydawała się bardziej zimna niż ciepła, ale po chwili robiło się już znacznie przyjemniej. To mnie pozytywnie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się że zażywać będziemy tak częstych kąpieli w Bałtyku i to przed sezonem. Żałowałam jedynie, że przed wyjazdem nie zainwestowałam w pianki pływackie dla dzieci, następnym razem pewnie to zrobię. 




W wielu miejscach niedaleko od brzegu morze tworzyło przyjemne płycizny, które chłopcy nazywali wyspami. 



Poza tym było to co tradycyjnie nad morzem, zabawy w piasku, gonitwy, skakanie przez fale, żeglowanie na dmuchanych pontonach, doskonalenie techniki pisania i rysowania na piasku, zdobywanie opuszczonych piaskowych zamków, puszczanie latawców, baniek (kiedyś do łapania produkowanych przez chłopaków baniek ruszyły wszystkie dzieci które plażowały w promieniu kilkudziesięciu metrów), było też testowanie szybowca Playmobil (nasze ostatnie "odkrycie", kiedyś napiszę o nim więcej), były spacery brzegiem morza i po lesie, w ruch poszły też rowerki. Dzieci od pierwszego dnia wykazywały większe niż w domu wydatkowanie energii, więc miały taki apetyt który jest marzeniem każdej mamy.


Latawce & wiatr...



Antoś odkrył. że na piasku można robić aniołki.


Mini kurtyna wodna


Pustynny rajd


Motylek Kamilek


Sprawdzanie wysokości fali


Czasem słońce przegrywało z chmurami i wiatrem, ale takie falujące morze także ma swój urok i dla małych odkrywców było fascynujące...







Deptak, który jest jednocześnie ulicą, to jeden z niewielu minusów tego miejsca - właśnie dlatego że jest dwufunkcyjny: im bliżej sezonu tym więcej tu aut, spalin, rowerów, gokartów, kramików i spacerowiczów. Nie ma wydzielonej strefy dla pieszych, wszyscy poruszają się po jednym torze. 








Równolegle do tej deptakoulicy, ale już bliżej morza, wytyczone są ścieżki przez las - polecam je jako o wiele przyjemniejszy sposób przemieszczania się po okolicy. 





Wchodząc w którekolwiek z wejść prowadzących do plaży nie sposób nie zauważyć tych leśnych dróżek.




Zejścia nad morze, których jest tu kilka, prowadzą przez las, od zabudowań do morza dzieli nas kilkuminutowy spacer. W lesie można spotkać sarny czy zające, cudnie śpiewają tu ptaki. Lasem można przejechać na rowerze do sąsiednich miejscowości, np. Białogóry, która także jest polecana rodzinom z dziećmi.




W Dębkach jedno z wejść, a konkretnie wejście nr 19, jest bardzo szerokie i wybrukowane. Na jego końcu, przy plaży, znajduje się kamera, z której obraz możemy znaleźć tutaj. Jest to bardzo przydatne narzędzie, bo raz, że mogliśmy pomachać tym których z nami nie było, a dwa, rano siedząc w pokoju można było sprawdzić pogodę na plaży, a ubiór pierwszych w danym dniu plażowiczów dostarczał nam natchnienia czy się ubrać czy raczej rozebrać? Szybko nauczyliśmy się też tego, że na plaży im wcześniej tym... mniej wieje.





Pod koniec pobytu korzystając z sezonowej promocji wybrałam się z Frankiem na spływ kajakowy rzeką Piaśnicą. O samym spływie więcej pisałam tu: Spływ kajakowy rzeką Piaśnicą do morza.


Dębki to wieś, która ożywa w sezonie, tak jak i zaopatrzenie kilku niewielkich sklepów spożywczych, w sezonie zwiększa się także ich ilość. Działa tu także punkt apteczny.

Kolejny temat, pamiątki, jest dla mnie niezrozumiały. Znalezienie w kramikach czegoś ładnego polskiej produkcji graniczy z cudem. Pewnie to nadmierna podejrzliwość, ale nawet nie byłam przekonana co do źródła pochodzenia bursztynów w buteleczkach... Ostatecznie mamy jakieś foczki "Made in China" (delfiny oprotestowałam), ale najlepsze co mogliśmy zrobić to spakować do pudełka trochę piasku, muszelek i kamyków, a do wiaderka świeże flądry z nocnego połowu i te wędzone wyciągnięte prosto z prawdziwej wędzarni. 

W Dębkach w sezonie (od początku lipca) działają dwa parki linowe - Linowo (na ul. Zakonnej w pobliżu drewnianego kościółka) i Tarzanek (po drodze do ujścia Piaśnicy, wejście na plażę nr 24). 

Linowo poza dwoma trasami (trudniejszą i wyżej zawieszoną + łatwiejszą na niższym poziomie) chwali się m.in. mini parkiem linowym dla dzieci, ale niespecjalnie przypadł on naszym dzieciom do gustu. Wykonanie "takie sobie" kojarzyło mi się z wakacyjną prowizorką, do tego technicznie dość trudny i raczej dla starszych dzieci, więc tej trasy dla kilkulatków nie polecam, cena też dość wysoka szczególnie kiedy pomnoży się ją razy dwa (20 zł za dziecko bez możliwości sprawdzenia czy dziecko poradzi sobie na trasie). Może po prostu jesteśmy przyzwyczajeni do innych standardów mini parków linowych?





Tarzanek widziany wprawdzie tylko zza płotu zrobił na nas bardziej pozytywne wrażenie, był też lepiej utrzymany. W tym przeznaczonym głównie dla dzieci parku mamy do wyboru dwie trasy - łatwiejszą i trudniejszą, plusem jest to że możemy je pokonać razem z dziećmi, co ma znaczenie jeśli dziecko pierwszy raz idzie na trasę gdzie musi samo się przepinać.




Nasze wyprawy poza Dębki zakończyły się na zwiedzeniu latarni morskiej na Rozewiu i wizytacji plaży w Jastrzębiej Górze - to była wyprawa po muszelki których w Dębkach nie było. Poza tym plaża i jej uroki wygrały z chęcią oglądania plastikowych pingwinów czy sztucznego wieloryba. Jedyna "atrakcja" w bliskiej okolicy o której wtedy przyznam nie wiedziałam, a wiedząc pewnie wybrałabym się to Kaszubskie Oko w Gniewinie, ale nic straconego, skoro kto raz do Dębek trafił zawsze będzie tu wracał to jeszcze na pewno kiedyś rozejrzymy się po okolicy.



Innych czasowypełniaczy w najbliższych miejscowościach nie brakuje, niedługo uzupełnię ich spis.





Na zakończenie chciałam jeszcze podziękować siostrze & cioci Kasi za to, że była tak odważna by wybrać się z nami na wakacje i za to że była z nami w każdą pogodę :) Nasza ekipa dziękuje także Siostrom Zmartwychwstankom w Dębkach, u których szczęśliwie stacjonowaliśmy, a bez których wielkiej życzliwości i wspaniałej kuchni nasz pobyt na pewno nie byłby tak niezapomniany.




Dębki szczerze polecam, na plaży jest tyle miejsca że zmieścimy się wszyscy :)

5 komentarzy:

  1. Pięknie i ze szczegółami opisałaś swój pobyt. Wszystko to prawda! Przed sezonem miła i spokojna wioska, w sezonie "tartak" i możliwości zarobienia łatwej kasy. ;0
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie, jeżdżę z chłopcami do Dębek już od kilku lat. Zawsze wybieram początek wakacji. Jest wtedy spokojniej. Pozdrawiam Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja planuję zabrać swoich synów nad morze w tym roku i patrząc na wspaniałe zdjęcia, stwierdzam, że kierunkiem naszej wyprawy będą Dębki. Jeszcze tylko zarezerwuję sobie jakieś tanie miejsca noclegowe i w czerwcu wyruszamy:)
    http://www.mojeurlopy.pl/noclegi/debki

    OdpowiedzUsuń
  4. Również zastanawiam się nad pobytem w Dębkach od połowy czerwca, stąd moje pytanie jak jest tam z jedzeniem? Jest gdzie zjeść?

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny wpis i zdjęcia. Mam to szczęście, że do Dębek blisko i bywam tam od blisko 25 lat, w różne pory roku. Bardzo mile wspominam pobyty w pierwszej połowie września. Pusto już i tak jak w tym roku ciepło! Woda? W Bałtyku 18, 19 stopni, Piaśnica paradoksalnie nieco zimniejsza (ale i tak dzieciaki non stop w wodzie). Polecam wszystkim właśnie ujście Piaśnicy i wrześniowe ładowanie baterii - jeżeli ktoś ma ochotę poczytać, to zapraszam: https://goo.gl/QkmsZf

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger