Spacer po Krakowie

Wyprawy do Krakowa i to w lutym nie planowałam, ale przyznaję że kilka dni chodziła mi po głowie od czasu kiedy tutaj dowiedziałam się o promocyjnej cenie biletów autobusowych na trasie Katowice - Kraków. Od jakiegoś czasu z Katowic do Krakowa można pojechać za kilka złotych, jak się okazało faktycznie ceny najtańszych biletów autobusowych wahają się od 4 do 6 zł.

Drugim argumentem przemawiającym za tą wyprawą była optymistyczna prognoza pogody według której ostatnia sobota miała być pięknym słonecznym dniem. Skoro nie mamy śniegu to cieszymy się ze słońca, a tego nam w tym dniu nie brakowało.

Autobusy do Krakowa startują z Placu Andrzeja w Katowicach. W jedną stronę jechaliśmy autobusem z Link-BUS (www.link-bus.com), który po drodze miał jeden przystanek na dworcu w Chrzanowie. Mimo sobotniego przedpołudnia i braku wcześniejszej rezerwacji bilety bez problemu kupiliśmy u kierowcy, koszt taki sam jak w przypadku zamawiania przez internet - 6 zł od osoby (najmłodszy pasażer nie płacił). 



I tak po wymianie 18 zł na bilety i nieco ponad godzinie wygodnej jazdy wysiedliśmy na dworcu MDA w Krakowie w samym centrum miasta. Przyznam, że nie było łatwo odnaleźć się w tak zmienianym ostatnio miejscu ponieważ wciąż trwa intensywna przebudowa zlokalizowanego po sąsiedzku krakowskiego dworca kolejowego, ale... kto pyta nie błądzi ;) 
Od dworca czekał nas pierwszy spokojny spacer w kierunku Starego Miasta... i tak po kilkunastu minutach znaleźliśmy się na krakowskim Rynku Głównym. 




Po tym co na Rynku trzeba obowiązkowo wysłuchać, zjeść, zobaczyć + uwiecznić na zdjęciach i oczywiście kogo nakarmić weszliśmy do Pałacu Krzysztofory - siedziby Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (ul. Szczepańska 2 na rogu Rynku Głównego 35). Mimo że skończył się już okres Bożego Narodzenia w Muzeum aż do 23 lutego można oglądać pokonkursową wystawę szopek krakowskich

Pałac Krzysztofory

Na tę wystawę wybieraliśmy się już przed Świętami w dniu kiedy malowaliśmy bombki w Modlniczce. I choć wizyta odwlekła się jednak w czasie i wypadła kilka tygodni później to naprawdę warto było tu przyjść aby podziwiać efekty misternej, cierpliwej i czasochłonnej pracy wielu osób - od twórców którzy robią szopki od wielu lat, a niektórzy także od pokoleń, po młodzież i dzieci.


Na wystawie prezentowane są szopki, które zostały zgłoszone do 71. Konkursu Szopek Krakowskich. Konkursy miały i mają na celu zachowanie tradycji budowy szopek czyli smukłych budowli z lekkich i trwałych materiałów ozdobnych, które prezentują architekturę Krakowa wokół obowiązkowej sceny narodzenia Dzieciątka. 




Sam konkurs odbywał się dnia 5 grudnia 2013 roku kiedy to wokół pomnika Adama Mickiewicza ustawili się szopkarze ze swoimi dziełami. Po hejnale o godz. 12 szopkarze w uroczystym korowodzie przeszli pod przygotowaną scenę, a następnie wkroczyli kolejno na estradę by zaprezentować swoje prace publiczności. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło w niedzielę 8 grudnia. Wszystkie zgłoszone szopki, których tym razem było 174, zostały następnie tradycyjnie zaprezentowane na tej pokonkursowej wystawie. 


Nie sposób zaprezentować tu wszystkich, to po prostu trzeba zobaczyć. Wystawa to prawdziwy festiwal kolorów, wzorów i pomysłów, od dużych szopek imponujących rozmiarem po miniaturowe perełki.

Ta największa szopka na wystawie powstawała przez 8 miesięcy.



 Wśród szopek miniaturowych jest najmniejsza - wykonana w łupince orzecha włoskiego.


Kilkanaście szopek wyróżniało się ruchomymi elementami, które z upodobaniem przeliczał Antoś, w najbardziej chyba "ruchliwej" naliczył aż 8 poruszających się elementów. W innej znaleźliśmy nawet Smoka Wawelskiego wychylającego głowę ze smoczej jamy i uciekające przed nim owieczki, poza tym oczywiście Lajkoniki, postacie w strojach krakowskich, anioły, a nawet ruchomą kołyskę z Dzieciątkiem. 














Na wystawie były szopki z tradycyjnych materiałów, ale także takie bardziej oryginalne m.in. z klocków Lego. Takich nietypowych najwięcej można było znaleźć na drugiej części wystawy prezentowanej w klimatycznych podziemiach Muzeum, która prezentowała szopki zrobione przez dzieci oraz grupy szkolne i przedszkolne. Tam na każdym kroku widać było dziecięcą pomysłowość i fantazję... w jednej szopce był nawet pociąg.








Na potrzeby wystawy zaaranżowano pracownię szopkarza, gdzie jeszcze w tym tygodniu z okazji trwających w Małopolsce ferii będzie można spotkać się z szopkarzami, podpatrzeć jak pracują i zapytać o tajniki ich pracy. Szopkarze dyżurują w godzinach 10:00-13:00 codziennie od 4 do 15 lutego.


Na wystawie został zaaranżowany także warsztat twórcy bombek. Można tu podziwiać projekty, rysunki i wzory dawnych bombek, a na filmie zobaczyć proces ich powstawania.

Wystawa szopek krakowskich jest czynna wyjątkowo długo, bo prawie aż 3 miesiące, teraz już mimo dnia wolnego mogliśmy zobaczyć ją spokojnie i w towarzystwie niewielu odwiedzających.


Pokonkursowa Wystawa Szopek Krakowskich
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa 
Pałac Krzysztofory
Rynek Główny 35, Kraków
Wystawa czynna jest do 23 lutego 2014 roku od niedzieli do czwartku w godz. 9:00-18:00, a w piątek i sobotę od godz. 9:00 do 19:00.
Bilety: normalny 8 zł, ulgowy 6 zł, rodzinny 16 zł, w poniedziałki bilety kosztują tylko 3 zł

Idąc ul. Grodzką w stronę Wawelu po drodze trafiliśmy do najmniejszej na świecie fabryki cukierków Ciuciu Cukier Artist (ul. Grodzka 38). 


Zajrzeliśmy do niej z ciekawością, w końcu Katowice także mają swoją Kopalnię Cukierków, więc tym chętniej zobaczyliśmy co słodkiego wytwarza się w tej krakowskiej "fabryce". Tutaj poza zakupem słodkiej pamiątki można zobaczyć pokaz, podczas którego zza szyby podgląda się proces tworzenia cukierków i lizaków, a nawet spróbować ciepłego jeszcze cukierka. Pokazy organizowane są codziennie i odbywają się co godzinę od 11:00 do 18:00. Pokaz wyrobu słodyczy trwa ok. 30 minut. 






Ciuciu Cukier Artist 
ul. Grodzka 38, Kraków
strona internetowa: www.ciuciukrakow.pl 
e-mail: ciuciukrakow@gmail.com
tel. 698 521 542
Godziny otwarcia: od poniedziałku do piątku w godz. 10:00 - 19:00, sobota i niedziela w godz. 10:00 - 20:00
*


Ostatni przystanek naszej pierwszej spacerowej trasy po Krakowie to oczywiście spotkanie ze Smokiem Wawelskim, na szczęście nie zawiódł dzieci w kwestii ziania ogniem...



Dwa spokrewnione w dalekiej linii ze Smokiem Wawelskim Smoki Pamiątkowe chłopcy postanowili zaadoptować, zabrać do domu i oswoić.



Jeszcze tylko rzut oka na Królową Wisłę i czas wracać do domu...


Na drogę powrotną na dworzec zmęczonym nogom i nóżkom polecam tramwaj nr 10 spod Wawelu - dojechaliśmy do przystanku Lubicz, można wysiąść także przy Dworcu Głównym - dla zainteresowanych rozkład jazdy.

Wracając na dworzec spóźniliśmy się kilka minut na autobus Link-BUS, za to dla odmiany czekał na nas UniBus (www.uni-bus.com.pl) z jeszcze większą "promocją" - za bilety zapłaciliśmy 16 zł (4 zł od osoby), a bez przystanku w Chrzanowie w Katowicach byliśmy dokładnie za godzinę. Na tej trasie jeździ także PolskiBus (www.polskibus.com) i InterBus (www.bus-inter.pl).


Podsumowując, przejazd "tam i z powrotem" kosztował nas 34 zł czyli mniej niż ostatnio zapłaciliśmy za sam przejazd autostradą na tej trasie (opłata na bramkach wynosiła w sumie 38 zł). 

A spacer po krakowskim Rynku skąpanym w słonecznych promieniach oczywiście był bezcenny :)


Kiedy wróciliśmy do domu przypomniało mi się, że niedawno wypożyczyliśmy w bibliotece pewną książkę, której jeszcze nie zdążyliśmy przeczytać - Podróże Bolka i Lolka - Kraków. Tajemnica zaginionej trąbki.  Lektura na ten wieczór okazała się idealna, a chłopcy dokładnie pamiętali miejsca w których byli.



1 komentarz:

  1. Książka świetnie pasowałam po atrakcjach całego dnia w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń