Spływ kajakowy rzeką Piaśnicą do morza

Dzisiaj będzie małe wspomnienie wakacji, większe już niebawem :) W tym roku gościliśmy w Dębkach, wyjątkowym zakątku nad polskim morzem. Często plażowaliśmy przy ujściu Piaśnicy i mieliśmy okazję widywać na rzece kajakarzy płynących z nurtem w kierunku morza. Ponieważ nie raz widziałam w kajakach dzieci w różnym wieku, także dość małe, pomyślałam że może warto zainteresować się tym tematem bliżej.




Ujście Piaśnicy

Na miejscu znalazłam kilka ogłoszeń o spływach kajakowych i pod koniec naszego pobytu wybrałam się z kapitanem Frankiem na pierwszy w jego życiu "rejs", ja zostałam jednostką napędowo-kierującą. Z okazji rozpoczęcia sezonu wakacyjnego załapaliśmy się nawet na promocję - przez sezonem było to 25 zł za osobę, w sezonie początkowo 20 zł, a obecnie w środku sezonu cena spadła już do 15 zł. Wybraliśmy firmę z niebieskimi kajakami, konkretnie tę: www.balticsports.pl - patrzyłam pod kątem tego jakie mają kajaki i wiosła, kajak wyglądał w miarę bezpiecznie, wiosła był lekkie.

Uczestnictwo w spływie wymagało wcześniejszej rezerwacji miejsca, z dostępnością terminów na początku lipca nie było problemu, umówiłam się praktycznie z dnia na dzień. Miejscem spotkania uczestników była tama Jeziora Żarnowieckiego. Stamtąd trzeba podjechać jeszcze ok. kilometra drogą biegnącą równolegle do rzeki. Na miejscu oczywiście podpisuje się stosowne oświadczenie o odpowiedzialności za siebie i dziecko, płaci, dostaje kamizelki (dorośli asekuracyjne, dzieci ratunkowe) po czym jest się wodowanym i można ruszać.

Zaskoczyło mnie to, że nikt o nic nie pytał i nie płynęliśmy grupą, bo takie miałam wcześniej idealistyczne wyobrażenie, że popłyniemy z kimś kto będzie czuwał nad całością stadka. A tak grupa rozciągnęła się po rzece i każdy płynął swoim tempem.

Trasa którą płynęliśmy reklamowana jest jako przyjazna dla rodzin z dziećmi i jako szlak pozbawiony utrudnień, przyjemny, bezpieczny, idealny na pierwszy kontakt z kajakiem. A teraz fakty :) Tak, to prawda, rzeka jest idealna dla początkujących - niewątpliwie można się sporo nauczyć ;) 



Piaśnica na trasie spływu była bardzo spokojna i nie wydawała się szczególnie głęboka, woda czysta, przejrzysta, byliśmy w stałym kontakcie wzrokowym z dnem i płynącymi z nami rybkami. Brzegi były gęsto porośnięte trzcinami. Początkowo rzeka była zachęcająco prosta i szeroka, niestety ten stan rzeki nie trwał długo - zaczęła się zwężać i wić i wiła się już praktycznie do samego końca... i to jak! Po drodze zdarzały się także wystające z wody pieńki, zwisające nisko gałęzie, wąskie przesmyki, pamiętam dwa miejsca w których zastanawialiśmy się czy płynąć w prawo czy lewo, na szczęście dobry kierunek obraliśmy. Dodatkowo chyba w najwęższym miejscu spotkaliśmy wielodzietną łabędzią rodzinę z nieprzyjaźnie nastawionymi rodzicami-opiekunami, którzy fuczeli mi do ucha towarzysząc nam ok. 30 metrów. Większość trasy nie jest zacieniona, przez ponad godzinę płynęliśmy w słońcu. Komarów nie spotkaliśmy, to duży plus, bo w tym roku one są przecież wszędzie, za to były całe kolonie ważek.



Siedmiokilometrową trasę pokonaliśmy w półtorej godziny, byłam zaskoczona widząc znajomy mostek nad rzeką niedaleko ujścia, który zwiastował nam koniec przygody. Organizator zakłada przepłynięcie trasy tempem rekreacyjnym w ok. 2,5 godziny - ale to chyba bez wiosłowania albo z wykopywaniem się z szuwar co piąte zakole ;) Żeby nie było że tak dobrze nam szło to zanim przyzwyczailiśmy się do tych meandrów także zaliczyliśmy łaskotanie trzcinami, ale szybko się uczyliśmy i Franek nie musiał już wołać: Mamusiu, skręcaj! Tylko nie w te krzaki! :)

Po zakończonym spływie zostałam odwieziona busem do miejsca gdzie zostały samochody.

Podsumowując - jako zespół nie żałujemy tej wyprawy, było wspaniale, trochę śmiesznie, trochę strasznie i co jakiś czas powracało pytanie czy jest jakaś inna rzeka która ma tyle "zakrętów"? I zdjęć nie zrobiłam za wiele, ale chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, trzymanie kursu było priorytetem :) Polecam też krótki filmik z trasy (współautorem filmu jest Franek):


Spływy kajakowe Piaśnicą organizuje kilka firm, informacji najlepiej szukać na miejscu, plakatów i reklam w okolicznych miejscowościach nie brakuje.


*
W okolicach Rybnika także organizowane są spływy kajakowe na rzece Rudzie, więcej informacji znajduje się na stronie internetowej organizatora, o tych spływach można przeczytać na blogu podróżującej Hani.

W województwie opolskim działają firmy organizujące spływy kajakowe doliną Małej Panwii - do wyboru jest kilka firm i kilka tras o różnym poziomie trudności (także dla początkujących).

1 komentarz:

  1. fajny mały spływik z dzieciaczkiem ja swoja córke od dziś zaczełem uczyć samodzielnego wiosłowania we własnym kajaku masakra gdy pływała ze mna wszystko było ok ale dziś okazało się że umiejętności mojej córeczki są zerowe więc ciężka praca prze de mną .pozdrowienia dla was i dzieciaczka z anglii

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger