Iście wiosenny spacer...

Korzystając z dłuższej przerwy od przedszkolnych obowiązków pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem postanowiliśmy sprawdzić co dzieje się w najbliższej okolicy. Odwiedziliśmy Bujaków, Mokre i ogródek FrAntkowej babci :) Oczywiście we wszystkich tych miejscach znaleźliśmy bardziej wiosenne niż zimowe obrazki. Chociaż dzieci wciąż są niepocieszone brakiem śniegu to mając przed oczami arktyczną zimę w Stanach Zjednoczonych na nic nie narzekamy i cieszymy się z tego co mamy. A śnieg? Na pewno jeszcze zdąży nas zasypać... A ponieważ nieczęsto na przełomie grudnia i stycznia mamy taką "zimę" to myślę że warto ją także w tej blogowej kronice odnotować.

Pierwszy przystanek: Bujaków i Sanktuarium Matki Boskiej Opiekunki Środowiska Naturalnego.


W kościele zobaczyliśmy stajenkę z tradycyjnymi figurkami, pięknie wkomponowaną w ołtarz.







Z prawej strony ołtarza znajduje się naturalnej wielkości figura Ojca Świętego Jana Pawła II  - z daleka wygląda jak żywy.


Przy Sanktuarium znajduje się ogród botaniczny. O tym ogrodzie na pewno więcej napiszę wiosną, bo jak wszystkie ogrody i ten na wiosnę ożywa i pięknie rozkwita.


W czasie naszego krótkiego spaceru po ogrodzie znaleźliśmy wiele mało zimowych obrazków, a ten ze świeżą kwitnącą różą był najbardziej zaskakujący.


Poza tym widzieliśmy m.in. żółte pąki forsycji, świeże zielone pędy wyrastające spod jesiennych liści i malutkie listki na gałązkach hortensji.





Św. Franciszek stał w zadumie nad tą obudzoną słońcem przyrodą...


 
Zaskoczeni tymi wiosennymi obrazkami postanowiliśmy szukać następnych i z Bujakowa pojechaliśmy w stronę Mokrego i naszego Śląskiego Ogrodu Botanicznego. Na Sośniej Górze co krok znajdowaliśmy kwitnące wierzby.





Ogrzany słońcem plac zabaw oczywiście zachęcił chłopaków do różnego rodzaju aktywności, mimo krępujących ruchy zimowych strojów wychodziły im tu naprawdę niezłe akrobacje.



 


 

Na koniec odwiedziliśmy również skąpany w ciepłym słońcu przydomowy ogród FrAntkowej babci...








 
W tym wypadku grzebanie w poziomkach w poszukiwaniu owoców to był chyba jednak nadmierny optymizm :)
 

Chociaż kto wie co tu jeszcze zdąży urosnąć?


Na pociechę po powrocie do domu ulepiliśmy bałwana (wersja całoroczna i nietopniejąca :)


1 komentarz:

  1. Piękna jest szopka w Bujakowskim kościele, a widzę, że w ogrodzie już prawie wiosna.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń