Wędrujemy... Hrobacza Łąka z Porąbki zimą

Niedzielny słoneczny poranek... Pusty parking & pusty szlak... Czy to możliwe? Możliwe o ile na miejscu będziecie już o... 7 rano ;) Do tego w pakiecie wspinaczka w promieniach wschodzącego słońca - bardzo polecamy :) Kolejny raz zabieramy Was na Hrobaczą Łąkę, tym razem zimową i tym razem żółtym szlakiem z Żarnówki Małej.
 
 

 
Z parkingu | tutaj to miejsce na mapie | idziemy szlakiem żółtym, który niestety! przez pierwsze 850 m prowadzi wąskim poboczem drogi, która raczej należy do ruchliwych (może nie o 7 rano ale w późniejszych godzinach na pewno...). Ten odcinek to było bardzo negatywne zaskoczenie... A jak to wygląda widać na zdjęciach.

Kiedy szlak odbije w górę idziemy dalej drogą asfaltową, ale ruch tu jest już znikomy, przynajmniej w niedzielny ranek... Mimo wszystko jest to droga - trzeba zachować ostrożność. Droga powoli wspina się do góry a my razem z nią :) Po ok. 2 km kończą się domy i wchodzimy już do lasu, ale stopniowo kończył się asfalt, a zaczyna droga miejscami bardziej dziurawa, a później kamienista.
 
Mniej więcej tam gdzie zaczyna się las jest trochę miejsca aby zostawić samochód ("na dziko", nie jest to parking, po prostu kawałek pobocza), niektórzy w tym miejscu zostawiają samochód aby podejść na szczyt Hrobaczej Łąki, bo stamtąd jest już dość blisko - ok. 2 km.

Po ok. 4,5 km od startu z parkingu dochodzimy do Schroniska na Hrobaczej Łące, w tych pandemicznych czasach prowadzącego oczywiście sprzedaż tylko na wynos. O ile na dole było raczej szaro i buro, to u góry, w promieniach porannego słońca i z niewielką ale świeżutką dostawą śniegu... zupełnie inny świat :)

Kilka kroków od schroniska znajduje się punkt widokowy, pali się tu także ognisko gdzie można upiec np. kiełbaski, jabłka, cokolwiek zapragniecie i macie ze sobą :)

Od schroniska idziemy w stronę krzyża i punktu widokowego, tym razem mamy widok na druga stronę ;) Tu spotykamy szlak czerwony, idąc nim po ok. 5 km trafiamy z powrotem na nasz parking - ok. godz. 11 jest już pełny. Jest także pan, który sprzedaje "serki górskie". Szlak czerwony jest już typowo górski, trochę kamienisty, miejscami bardziej stromy. Od Was zależy czy wolicie wybrać go na wejście czy na zejście. A jeśli zależy Wam na bardziej wygodnym wejściu to polecamy szlak żółty.
 

Czy można ominąć ten fragment, który prowadzi drogą praktycznie bez pobocza i chodnika, szczególnie jeśli wędrujecie z dziećmi? Opcją może być podwiezienie do miejsca gdzie szlak już opuszcza główną drogę (wtedy spacer drogą czeka tylko kierowcę), lub wybranie na wejście i zejście tylko szlaku czerwonego (ale ten jest bardziej stromy).

Druga opcja to wspomniane na początku podjechanie samochodem (ul. Koniora) do miejsca gdzie kończą się zabudowania, można tam znaleźć nieco miejsca (ale niestety "na dziko") aby zostawić samochód, ale wtedy Wasza wędrówka będzie o wiele krótsza. Zaparkowane auta widzieliśmy jeszcze bliżej schroniska, ale latem i już w lesie pomiędzy drzewami, pytanie tylko czy warto tak rozjeżdżać las?

Podsumowując - szlak przetestowany ;) Choć jeśli mielibyśmy polecić jeden ze szlaków prowadzących na Hrobaczą Łąkę, szczególnie na wędrówkę z dziećmi, to raczej byłby to żółty szlak z Kóz - krótszy, łatwiejszy i bezpieczniejszy. Traficie na niego z ul. Beskidzkiej (jest tam parking), szlak prowadzi na Hrobaczą Łąkę przez Przełęcz u Panienki. 
 
 
 
 

Komentarze