Rynek w Katowicach

Sława palm i leżaków nad sztuczną Rawą dotarła i do nas, dlatego postanowiliśmy sprawdzić jak po kolejnym etapie przebudowy wygląda katowicki rynek. Jeden z ostatnich słonecznych dni okazał się idealnym na nasze testy. Ostatni raz spacerowaliśmy po rynku zimą, więc obecne "nowości" zrobiły na nas duże wrażenie. 


Hawaje, Majorka, Mała Wenecja? Porównań do mniej czy bardziej egzotycznych miejsc oczywiście nie brakuje...


Palmy do Katowic przyjechały z gliwickiej Palmiarni, zostaną tutaj maksymalnie do końca września.


Nie pierwszy raz w historii Katowic "wyrosły" tu palmy - już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku były ozdobą obecnego placu Kwiatowego, czyli jednego z trzech placów składających się teraz na katowicki rynek. Jeśli poszukacie starych pocztówek ze zdjęciami Katowic to zobaczycie, że kiedyś palmy stały także przed wejściem do dworca kolejowego.


 



 






Znalazło się tutaj także miejsce na plac zabaw dla dzieci, plus - jest cień, ale i minus - jakoś tu dziwnie pusto... Aż się prosi żeby lepiej wykorzystać to miejsce.




Pawilon w którym kiedyś zagości gastronomia wciąż jest w budowie, na szczęście nieco dalej, w sąsiedztwie Supersamu, znaleźliśmy bardzo dobre pierogi - idealne na południowy głód.

 

Podobno warto przyjść tu także po zapadnięciu zmroku kiedy rynek jest efektownie podświetlony. Sprawdzicie to? 

I drugie pytanie. Czy jest lepiej niż było wcześniej? Ciekawa jestem Waszych opinii :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz