Ogród Zoologiczny we Wrocławiu

Wrocławskie zoo przyciąga wielu odwiedzających, głównie za sprawą otwartego w 2014 roku Afrykarium, które w końcu przyciągnęło i nas. Po tym jak przeszliśmy rozległe zoo w Chorzowie miałam nadzieję, że w żadnym innym nie będą mnie już bardziej boleć nogi, myliłam się... We Wrocławiu bolały mnie jeszcze bardziej, naprawdę czułam się tak jakbym przemierzyła pustynię, dżunglę i sawannę i opłynęła Afrykę dookoła, taką wyznaczyliśmy sobie trasę zwiedzania. Cieszyłam się, że zoo czynne jest tylko do 19:00 co uratowało nas przed awarią układu kostno-stawowego. A teraz mam kolejną nadzieję, że od pisania o wrocławskim zoo nie rozbolą mnie ręce ;)  


Można tutaj spędzić cały dzień, a jeszcze wracać do domu rozmyślając, czy aby wszystko zobaczyliśmy? Przy okazji wizyty we wrocławskim zoo można także wiele wydać, więc warto pobyt tutaj z góry dobrze zaplanować


Zaskoczenia nie było... Lipiec + sobota = wielu odwiedzających. Jeśli tu wrócimy to zrobimy wiele aby nasza wizyta wypadła poza sezonem lub poza weekendem. 


Pierwsza sprawa dość istotna jeśli przyjedziecie do Wrocławia samochodem - parking - tu się nam udało. Sporo miejsca było przed Mostem Zwierzynieckim przy głównej drodze (ul. Curie-Skłodowskiej) - w sobotę parkujemy tu bezpłatnie. Do Bramy Japońskiej, którą można wejść do zoo w sezonie wiosna/jesień mieliśmy bardzo blisko (ok. 500 m). Ponieważ brama ta nie jest bramą główną (główna brama wrocławskiego zoo znajduje się przy ul. Wróblewskiego), więc można w tym miejscu spodziewać się mniejszego oblężenia kasy. W sobotę przed południem staliśmy w niewielkiej kolejce i zakup biletów zajął nam kilka minut.

W dni robocze parkingi we Wrocławiu są płatne, a sam Wrocław podzielony na strefy, więcej o strefach parkingowych i opłatach tutaj.

Jeśli nie uda się Wam w bliższej lub dalszej okolicy zoo wypatrzyć wolnego miejsca parkingowego (a warto podjechać np. tutaj) pozostaje parkowanie na płatnym parkingu podziemnym przy Hali Stulecia (ul. Wystawowa 1) z kosztem parkowania 6 zł/godz. lub maksymalnie 60 zł/dobę. My spędziliśmy w zoo ok. 8 godzin, a gwarantuję Wam, że można jeszcze więcej. Niestety zwiedzanie ze świadomością upływających godzin i odpływających kolejnych 6 zł zbyt komfortowe pewnie nie będzie.


W porównaniu z innymi ogrodami zoologicznymi bilety do wrocławskiego zoo nie są tanie. Bilet normalny kosztuje 40 zł, ulgowy 30 zł, a rodzinny dla dwóch osób dorosłych i maksymalnie trójki dzieci to koszt 120 zł. W poniedziałki bilet rodzinny kosztuje 80 zł. Dla porównania bilet rodzinny do zoo w Chorzowie kosztuje 38 zł (poza sezonem tylko 25 zł).

Chcąc uniknąć kolejki do kasy można skorzystać z biletomatów, ale niestety nie można w nich kupić biletu rodzinnego, tylko indywidualne. Bilety można kupić także przez internet (tutaj) maksymalnie z dziesięciodniowym wyprzedzeniem, a następnie wydrukować, ale i tu dostępne są tylko bilety indywidualne. Przy zakupie należy zdecydować się na datę odwiedzin i po zakupie nie ma już możliwości aby ją zmienić, ewentualnie w ciągu 14 dni od daty zakupu niewykorzystany bilet można zwrócić. Z e-biletem w dłoni także mija nas konieczność stania do kasy. Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o biletach do wrocławskiego zoo zapraszam tutaj. A informacja o godzinach otwarcia zoo tutaj.

 
Mapka przydaje się przy zwiedzaniu i na pewno w wersję papierową warto się zaopatrzyć. Większa mapka tutaj.


Możecie także wypróbować bezpłatną aplikację mobilną (do ściągnięcia tutaj), która proponuje 4 gotowe trasy zwiedzania ogrodu, przypomni o zbliżającej się porze karmienia poszczególnych zwierząt jeśli znajdziecie się w ich pobliżu, pomoże także znaleźć najbliższe wyjście, toaletę czy restaurację. Więcej o porach karmienia zwierząt we wrocławskim zoo tutaj

Do zoo oczywiście nie można zabrać dla dziecka niczego poza własnym wózkiem (odpada rowerek, nawet biegowy). Przy głównym wejściu znajduje się wypożyczalnia wózków czynna od kwietnia do września (koszt wypożyczenia wózka to 10 zł). Jeśli chcecie z niego skorzystać to warto być tu rano, jest ich ograniczona ilość.


Gastronomia zrobiła na mnie duże wrażenie, niestety na razie negatywne. Akurat zgłodnieliśmy przy wybiegu lwów, ale sąsiadująca z nim Karczma Lwa to nie było dobre miejsce, więc jej nie polecamy. Następnym razem mam nadzieję zgłodnieć gdzie indziej, może dla odmiany w okolicy Bistro Laguna, które znajduje się w Afrykarium albo chociaż sympatycznie wyglądającej Karczmy Koala. W karcie Bistro dania brzmią apetycznie (tutaj możecie to sprawdzić) i w porze obiadowej było tam tłoczno, to pewnie dobry znak?

Tak w Karczmie Lwa wyglądał zestaw nuggetsy + frytki za 15 zł ("talerzyk" oryginalny).


Nie sądziłam, że za 9 zł można przygotować tak małego cheeseburgera, a gofry mogą kosztować dwa razy więcej niż nad niby drogim Bałtykiem (w zoo 13-14 zł, a w nadmorskiej Białogórze 7 zł) i że za smażony ser z frytkami i surówką można żądać aż 27 zł, a za gorącą czekoladę 15 zł. W punkcie "gastronomia" nie wiem co Wam doradzić. Małą czcionką napiszę, że może mało kulturalne zaglądanie do leżących już na stołach talerzy? Na terenie zoo jest kilka punktów gastronomicznych (więcej o nich na dole tej strony), ale ogólnie dostępne opinie mówią, że problem jakościowo-cenowy gastronomii to od lat minus wrocławskiego zoo, niestety.


W zoo jest i park linowy Zoolandia, dla dzieci od 3 do 12 lat, płatny dodatkowo (14 zł za dziecko). Czynny od maja do końca września codziennie od 10:00 do 18:00, a w kwietniu i październiku w weekendy od 10:00 do 16:00.


Już pierwszy odwiedzony przez nas pawilon z gadami i płazami dosłownie połknął nas na półtorej godziny. Poznaliśmy wiele fantastycznych stworzeń urodzonych hmmm... to znaczy wyklutych modeli, prawie wszyscy wyjątkowo chętnie pozowali.












Zdarzało się, że przy szybie było ciemno od aparatów, każdy z nas chciał mieć dobre ujęcie.


Niestety i tak nie poznaliśmy wszystkich mieszkańców, pierwsze piętro pawilonu częściowo przeszliśmy bez zatrzymywania się już przy każdym terrarium, bo raz, że było tam dość duszno, a dwa, terrariów było naprawdę sporo! Na piętrze znajduje się też niewielka motylarnia.




A teraz czas na Afrykarium czyli kompleks 19 basenów i akwariów prezentujący mieszkańców wód Afryki. Mają oni do dyspozycji prawie 15 milionów litrów wody.  



Kolejki do wejścia nie było, choć w środku ludzi sporo i w niektórych miejscach, a szczególnie w słynnym 18 metrowym tunelu, trzeba było płynąć z prądem (ludzi :) więc nie mamy niestety takiego zdjęcia jak widzieliśmy w folderze ;)













W Afrykarium akurat trafiliśmy na czas karmienia pingwinów, ciekawe choć możliwe do obserwacji z dość daleka i z gęsto zapełnionego tarasu widokowego. Większe wrażenie zrobiły na nas pingwiny kiedy obserwowaliśmy je jdwa piętra niżej w późniejszych wyścigach kiedy szukały rybnego deseru pod wodą.



  
A kto najbardziej spodobał się dzieciom? Nie rekiny, nie kotiki, nie pingwiny, ale... pewien sałatożerca - manat ciamkający pod wodą zieleninę, nie potrafiliśmy się z nim rozstać! Jak na dietę, którą stosował, wagę miał dość słuszną... 


Wszystkie drogi prowadzą oczywiście do sklepu z pamiątkami w Afrykarium - bądźcie czujni i sprawdzajcie ceny, tu możecie przekonać się, że bilety wstępu albo płatny parking nie były najdroższą inwestycją tego dnia ;)

Bardzo ciekawym miejscem jest też Odrarium, czyli duża ekspozycja rodzimej fauny i flory Odry, od źródeł po jej dolny bieg.





W takim miejscu oczywiście nie mogło zabraknąć mini zoo, czyli ulubionego miejsca szczególnie tych najmłodszych odwiedzających.




Poza tym we wrocławskim zoo znaleźliśmy to co zawsze w ogrodzie zoologicznym można znaleźć czyli kilka stadek, trochę par i wielu indywidualistów ;) 















Czy warto przemierz200 km aby zwiedzić Ogród Zoologiczny we Wrocławiu? Z pewnością warto, ale jeśli jeszcze nie byliście w ogrodzie zoologicznym w Opolu to warto zacząć od niego, opolskie zoo jest mniejsze, ale piękne i bardzo zadbane, choć na razie nie zobaczycie tu wszystkich zwierząt z top 10 jak słoń czy lew. Dotarcie do Opola autostradą zajmie około godziny i mniej zapłacicie za bilet rodzinny (50 zł). I zjecie tam smaczny domowy posiłek. A więcej o opolskim ZOO było już na blogu tutaj i tutaj.

   
Jak to już idziecie? Ale wrócicie?


Ogród Zoologiczny we Wrocławiu
ul. Wróblewskiego 1-5
51-618 Wrocław

strona internetowa: www.zoo.wroclaw.pl
facebook: www.facebook.com/wroclawskiezoo


Afrykarium
strona internetowa: www.afrykarium.com.pl

Punkt Obsługi Klienta (POK) - informacje o godzinach otwarcia oraz cenach biletów
tel. 71 340 71 19 lub 691 674 199, e-mail: pok@zoo.wroc.pl


Dojazd GOOGLE MAPA

3 komentarze:

  1. Karczma przy kwietnia to najgorsza gastronomia w zoo. Zdecydowanie polecam bistro w afrykarium.
    O tym gdzie zaparkować pisałam u siebie. Mam kilka patentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, na pewno będę do Was zaglądać :-)

      Usuń
  2. Cudnie!! ♥♥ Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 FrAntki Wędrowniczki , Blogger