Wędrujemy... Trzy Kopce Wiślańskie z Wisły

W mikołajową niedzielę życzyliśmy sobie trochę słońca i to życzenie się spełniło, dziękujemy ;) I po tak słonecznym dniu spędzonym w górach możemy Wam pokazać trochę ładnych widoków, tym razem z Wisły, w której dawno nie byliśmy. Nie będę ukrywać, że od jakiegoś czasu odstraszały nas te wiślańskie remontowe korki... Ale początek grudnia okazał się dobrym czasem aby Wisłę w końcu odwiedzić. Stacje narciarskie dopiero się rozkręcały, więc jeszcze nie było wielu narciarzy, turystów też było niewielu. Bo to już nie za bardzo jesień, a jeszcze nie zima, nie ma już ładnych kolorowych liści, a jeszcze nie ma śniegu na stałe, ale jak to w górach... o każdej porze roku możemy liczyć na ładne widoki i takie mieliśmy z drogi na TRZY KOPCE WIŚLAŃSKIE tym razem od strony Wisły właśnie. Wejście na Trzy Kopce z tej strony to dla nas nowość - zawsze wchodziliśmy z Brennej Leśnicy. Czy polubiliśmy się z tą wiślańską trasą? Tak, bardzo ;)


Z centrum Wisły na Trzy Kopce prowadzi SZLAK ŻÓŁTY i od pewnego momentu nasza wędrówka prowadziła właśnie tym szlakiem. Ale ponieważ parkowaliśmy kawałek za centrum, więc do żółtego szlaku doszliśmy korzystając mapy i z sieci uliczek.
  • Parking jest w punkcie START na naszej mapie | Wisła, ul. Wyzwolenia - naprzeciwko numeru 100
  • MAPA: mapy.cz/s/cafucerojo 
  • W jedną stronę mamy do przejścia niecałe 5 km. 


Drogą asfaltową (i niestety dla nas pieszych czasem mijają nas tu samochody...) dochodzimy do punktu widokowego z ławeczką (jest to punkt 5 na naszej mapie), który możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć.

Jeśli szukacie krótkiej trasy na SPACER Z WÓZKIEM to z Wisły do tego punktu spokojnie dojdziecie. Można tu także dojechać samochodem, kilka metrów za ławeczką jest miejsce gdzie ewentualnie da się zaparkować.

Dalej w górę także idziemy drogą asfaltową, a później jeszcze drogą z płyt betonowych, ale i ona kiedyś się kończy i na ostatnim odcinku mamy dość wygodną i szeroką ścieżkę.

Specjalnie wybraliśmy taki szlak wiedząc, że prowadzi on na bardzo długim odcinku drogą - po wcześniejszych roztopach pierwszego w tym sezonie śniegu na szlakach mogło jeszcze być błoto, a tu trafiliśmy idealnie, błota i ciapy pośniegowej było niewiele...

Na końcu tej wędrówki mamy TELESFORÓWKĘ czyli jedno z naszych ulubionych miejsc na odpoczynek z ładnymi widokami i dobrą kuchnią (i w dobrej cenie :))
 
Z polany przed budynkiem możemy dostrzec okoliczne szczyty m.in. Czantorię, Równicę, Błatnią, Klimczok, Skrzyczne, Baranią Górę a nawet Zaporę Goczałkowicką. W samej Telesforówce można liczyć na dobre dania w dobrych cenach (szczegóły w galerii zdjęć). Obecnie nie można wejść do środka, a zamówienia są przyjmowane i wydawane w okienku na zewnątrz - tylko na wynos. Posiłki otrzymujemy w jednorazowych naczyniach (ale nie plastikowych, przykładowo - żurek w dużym papierowym kubku). Także na zewnątrz stanęła toaleta na turystów + zorganizowano wiele stołów i ławek gdzie można odpocząć. 

Wracaliśmy na dół tą samą drogą choć oczywiście można inną - od Telesforówki idziemy dalej szlakiem żółtym, aż do skrzyżowania ze szlakiem czarnym i później czarnym schodzimy do Wisły, a na koniec mamy dłuższy spacer wygodnym deptakiem nad brzegiem rzeki Wisły - to też ciekawa opcja wędrówki i na pewno kiedyś ją wypróbujemy :)

 
*
https://www.facebook.com/FrAntkiWedrowniczki/

Komentarze